Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

Bielizna: Gramy, bo mamy coś do powiedzenia


Pin It

Zespół Bielizna powstał w 1984 roku i był nieodłącznym elementem ówczesnej gdańskiej sceny alternatywnej. W latach 80-tych nie tylko grali, ale też organizowali koncerty, własnym sumptem robili plakaty, pożyczali sprzęt. Sami przyznają, że udało im się zrobić parę fajnych rzeczy, ale jednocześnie podkreślają, że to tylko skromny wkład w tworzenie tejże sceny.
W 2009 roku, po 6-letniej przerwie, Bielizna wydała nową płytę „Obrazki z wystawki”, która ukazała się nakładem wytwórni S. P. Records. Współpraca z S. P. Records zaowocuje wkrótce odtworzeniem całego katalogu płyt Bielizny.
Rozmawiamy z wokalistą i autorem tekstów Jarosławem Janiszewskim, który mówi o sobie: „Jestem wyluzowany jak guma od weka.”


Czemu tak długo musieliśmy czekać na nowy album?
Jarosław Janiszewski: Robienie dźwięku to nie robienie obuwia. Lepiej zrobić mniej muzyki, ale postawić na jej jakość. Jeśli szanuje się słuchacza, nie da się robić płyt co rok. Podpisuję się pod płytą i muszę mieć pewność, że zrobiłem coś wartościowego i interesującego. Nie chcemy powielać tego, co już stworzyliśmy. Długo pracujemy nad dźwiękiem i tekstem, żeby to, co powstanie, nie było ulotne. Chcemy, żeby nasze płyty miały charakter uniwersalny, żeby teksty były szczere, twarde i prawdziwe. 22 lata temu nagraliśmy na przykład kawałek “Terrorystyczne bojówki”. Wtedy był dziwnie przyjmowany,Bielizna dziś jest o wiele bardziej aktualny. W 1987 roku przewidzieliśmy terroryzm. To co robimy, musi mieć odpowiedni klimat i głębszy sens. Ujawniamy płytę wtedy, kiedy przybiera konkretny kształt, a debilizm w kraju osiąga maksimum. “Obrazki z wystawki” to kontynuacja poprzedniej płyty – szyderczo-tajemniczy ogląd dziwnego kraju, w którym żyjemy. Jest u nas tak wiele głupoty, że można by to opisywać przez lata. To co się dzieje na rynku muzycznym przyprawia mnie o mdłości. Przypominam mi to czasy PRL-u. Obserwuję w telewizji dziwnych osobników, którzy i tańczą i śpiewają o czymś, co ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Prawda jest zupełnie inna niż to co widzimy w mediach.

W jednym z kawałków śpiewasz o „trefnych mędrców fałszywym chórze”. Kto, według Ciebie, jest w dzisiejszych czasach takim chórem?
– Utwór “Buraki” traktuje o polskich pseudoelitach pretendujących do miana demiurgów, którzy chcą ustawiać naszą egzystencję. Ludzie, którzy nadają się do zbierania złomu, wyciągnięci na piedestał decydują o naszym kraju i naszych losach. Mam dystans do tego typu osobników. W tym kawałku jest mnóstwo brutalnych określeń, które odnoszą się do konkretnych osób. Nie mogłem jednak wymienić ich z nazwiska, bo miałbym kłopoty. Jeśli ktoś jest inteligentny i wczyta się w tekst, domyśli się, o kogo chodzi. Takie teksty to mój sposób na wylanie z siebie trochę jadu i żalu, że mamy tak żałosnych reprezentantów.

 

BieliznaTwoim zdaniem lepiej z tego dziwnego kraju wyjechać?
– Uważam, że każdy musi znaleźć sobie miejsce  na świecie. Nieważne gdzie, ważne by być szczęśliwym. Jeśli będzie to gdzieś w Europie, nie trzeba wracać do Polski. Każdy z nas jest wartością samą w sobie. Jeśli mieszkam w Polsce, nie muszę kochać tego kraju, tym bardziej, że ten kraj niewiele mi daje. To kraj braku stabilizacji, chamstwa i głupoty. Kupując mieszkanie na kredyt, nie wiem, jakie odsetki będę spłacał za dwa lata. Dawno przestałem być patriotą.

Ty wraz z zespołem nie wyjechałeś. Od 25 lat z niesłabnącą mocą pokazujesz paradoksy polskiej rzeczywistości.
– Chcemy dać odpór temu zdebilizowanemu krajowi. Jestem osobą umieszczoną na ziemi po to, aby pokazać trochę żałosnych sytuacji. Przez te wszystkie lata kontynuujemy tę drogę. Podkreślamy nasze punkrockowe korzenie poprzez robienie czegoś, poprzez próbę zmieniania mentalności niektórych osobników, poprzez pokazywanie, że świat nie jest taki plastikowy jak to, co widzimy w mediach. Nie spodziewamy się cudów, ale jako jednostki myślące mamy obowiązek powiedzieć kilka trudnych zdań na temat tego, co się dzieje. Zidiocenie społeczeństwa postępuje, ponieważ nikt nic z tym nie robi. Typy wywodzące się z Młodzieży Wszechpolskiej rządzą telewizją, stają się ministrami. To jest możliwe tylko w naszym kraju. Jeśli wszyscy odpuszczą, zostaniemy zepchnięci na margines i staniemy się śmietnikiem Europy. Jako kapela jesteśmy sygnałem, że czas na zmianę hierarchii wartości.

Edukujecie społeczeństwo już 25 lat. Nie macie czasem dosyć grania?
– My się lubimy jako ekipa. Nadal gramy próby w piwnicy, choć jest to już inna piwnica niż kiedyś – wygłuszone pomieszczenie przypominające studio. Lubimy sam proces tworzenia, układanie nowych dźwięków. Lubimy też się wspólnie spotkać, wciągnąć trochę tajemniczego płynu, pobiesiadować. To Bieliznaświetna forma spędzania wolnego czasu.

A widzicie jakieś różnice pomiędzy dzisiejszym polski undergroundem a tym 25 lat temu?
– Słowo “underground” nie ma dziś racji bytu. Co innego w latach 60-tych i 70-tych, kiedy w oficjalnych mediach był zakaz promowania określonych tekstów i dźwięków. Dziś mamy do czynienia ze sceną niezależną, która jest niezwiązana z korporacjami i medialnym szaleństwem. Scena, która istnieje obok.
Ale owszem, różnica jest kolosalna. 20-25 lat temu ludzie byli ciekawi, co się dzieje na scenie niezależnej. Szukali nowych dźwięków. Dziś słuchacz jest leniwy. Interesuje go tylko podany na tacy, 100 razy grany utwór, którego nie musi szukać. Jak masa ludzi nie usłyszy czegoś w radiu, to znaczy że to jest gorsze. A warto się rozglądać. W Polsce jest mnóstwo znakomitych zespołów, ale ze względu na zidiocenie mediów, trudno do nich dotrzeć. Internet jest nadzieją, że to się zmieni.

BieliznaWy nie pojawiacie się raczej w mediach. Czemu?
– Dzisiaj jest tak, że im ciekawsze rzeczy się robi, tym mniej ma się szanse zaistnieć w mediach. Telewizja ukierunkowana jest na kucharki, tancerzy, proszki do prania, seriale i zdobywanie głupkowatej klienteli. My wymykamy się tym klasyfikacjom. Kierujemy swoją muzykę do ludzi myślących, do niewielkiego promila słuchaczy, których spotykamy później na koncertach i z którymi wymieniamy energię. W konsekwencji nie gramy dużo koncertów. Występujemy głównie w niezależnych klubach, które często mają problem nawet ze zwróceniem kosztów podróży. Takie są realia tego kraju. W mediach pojawiają się zespoły, które grają na popularnych festiwalach, dniach miasta, imprezach sponsorskich. My zostawiamy takie granie idiotom, którym stwórca nie dał talentu, żeby ich teksty były interesujące.

Czasem prowadzisz jednak tzw. chałtury, np. w telewizji. Po co to robisz? Czy nie uważasz, że to osłabia twój wizerunek jako muzyka niezależnego?
– Podczas mojej działalności estradowo-punkrockowej przyjąłem otwartą postawę. Nie utrzymujemy się z grania w Bieliźnie, mamy inne zajęcia. To daje nam dystans do grania. Żeby być niezależnym, muszę czasem imać się dziwnych zajęć, np. poprowadzić bankiet czy zareklamować rajstopy. Pieniądze pozwalają mi na nagrywanie kolejnych płyt. Nie muszę biegać po wytwórniach i błagać o pieniądze. Nie muszę rywalizować z bandą jednostek, które zapewniają rozrywkę gawiedzi, z zespołami, które śpiewają, że niebo jest niebieskie czy że ciebie nie ma.
Nas stać na to, żeby wejść do studia i nagrać płytę, jaką chcemy. Gdybyśmy żyli z grania musielibyśmy iść na brutalne kompromisy.Bielizna

Udzielasz się też w zespole Czarno-Czarni. To coś w rodzaju odskoczni od Bielizny?
– W Bieliźnie mogę zrealizować wszystkie najbardziej szalone pomysły. Natomiast w zespole Czarno-Czarni mogę się sprawdzić w innych klimatach dźwiękowych. To jest szalenie interesujące. Pozwala mi się rozwijać i spojrzeć na muzykę w nowy sposób. Często jest tak, że ludzie grają 30 lat w jednej kapeli i nie ruszają do przodu.

25 lat temu, kiedy zakładaliście zespół, gra była dla was zabawą. Nadal tak jest?
– Zespół powstał z nudów. Panował bezwład, nic się nie działo. Zaczęliśmy więc bawić się w muzykę. Wtedy panowało przekonanie, że żeby wyjść na estradę trzeba skończyć szkołę. Nie znasz nut, nic nie znaczysz. Punkrock to przewartościował. Jeśli mam coś do powiedzenia, mam prawo wyjść na scenę i robić swoje.
Na początku naszego grania stanęliśmy przed dylematem, czy nagrać parę dźwięków dla zabawy, czy pokazać coś więcej muzycznie. Wybraliśmy drugą drogę. Odrzuciliśmy wesołe kompozycje na rzecz materiału satysfakcjonującego od strony intelektualnej. Nie mieliśmy planów na drugą płytę. Po prostu, mieliśmy coś do powiedzenia, więc graliśmy.


www.bieliznaband.com

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie