Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

Hardcorowa fotografia Mieszka


Pin It

Od pewnego czasu na scenie hardcore/punk dość wyraźnie zaistniało zjawisko koncertowych fotografów. Jednych ich obecność denerwuje (w szczególności gdy jest ich za dużo), inni czekają na ich foty, bo to ważna perspektywa, z jakiej widzą koncerty. Jednym z takich fotografów jest Mieszko Chmielarski, który robi zdjęcia nie tylko na koncertach. Mimo młodego wieku zajmuje się fotografią dość profesjonalnie. Wyrusza w plenery, robi sesje studiom tatuażu, zajmuje się fotografią sportową. Postanowiliśmy wypytać go o zdjęcia, hardcore i tatuaże, które ma na swoim ciele.


Twój sprzęt to?
Mieszko:
Robię zdjęcia na aparacie i obiektywach Canon. Obecnie posiadam body 5DmkII i obiektyw 24-70mm f2.8, 50mm f1.8 i fisheye Peleng 8mm. Do oświetlenia używam lamp studyjnych Quantuum.

A jaki jest twój wymarzony sprzęt?
– Na pewno jest to aparat Hasselblad, który z zestawem obiektywów kosztuje tyle co dom dla małej rodziny!

Wolisz przy sesjach zdjęciowych wykorzystywać naturalne światło czy raczej wspomagać plan sztucznym oświetleniem?
– Osobiście lubię ingerować sztucznym światłem w naturalnie oświetlony obszar kadru. Głównie robię to, żeby uzyskać większy kontrast pomiędzy osobą fotografowaną a tłem. Sztuczne oświetlenie daje także możliwość osiągnięcia z góry już ustalonej wizji zdjęcia. Jest to bardzo pomocne na przykład przy dopasowywaniu się do klimatu fotografowanego zespołu. Przy odpowiednim ustawieniu lamp błyskowych możemy uzyskać mroczny klimat z dużymi kontrastami, jak również wyraźnie oświetlone postacie zlewające się z tłem. Mając już podstawową zewnętrzną lampę błyskową, ogranicza nas tylko własna kreatywność, w jaki sposób ją wykorzystamy, aby uzyskać zaplanowany efekt. Na początku mojej przygody z fotografią tworzyłem rozmaite twory z papieru przypominające origami, żeby u- zyskać prowizoryczne softboxy mające na celu zmiękczanie światła.

Co jest dla ciebie większym wyzwaniem: pozowane sesje czy może bardziej sport i koncerty czyli ruch?
– Zdjęcia sportowe i koncertowe są o wiele trudniejsze do wykonania od statycznych zdjęć na sesjach. Kiedy fotografuje ludzi na koncertach, ode mnie zależy tylko w połowie, czy zdjęcie będzie do zaakceptowania. Nigdy nie mogę przewidzieć zachowania masy ludzi bawiącej się pod sceną. To jest chyba to, co najbardziej mi się podoba w tej dziedzinie fotografii. Zero powtarzalności i ciągła akcja w kadrze.

A miałeś jakieś ekstremalne sytuacje w czasie robienia zdjęć?

– Zazwyczaj są ta dość często spotykane sytuacje wyjęte z życia fotografa, jak nagła zmiana pogody czy uszkodzenie sprzętu. Chociaż raz przytrafiła mi się dość ciekawa historia w pociągu podczas powrotu z zawodów Red Bulla w FMX z Warszawy. Tę sytuację sprowokowało tylko i wyłącznie moje lekkomyślne zachowanie. Od razu po ulokowaniu się w przedziale, poznałem pana, który, jak mówił, wracał z pracy do domu. W pewnej chili odczułem potrzebę udania się do ubikacji. Zostawiłem przy nim cały mój sprzęt. Patrząc z perspektywy czasu, nie wiem, co mnie skłoniło do tak głupiej decyzji. Po powrocie zauważyłem, że mój plecak jest lekko niedomknięty, a miłego pana już nie ma w przedziale. Tak rozpoczął się pościg po pociągu, który zakończył się obezwładnieniem złodzieja i odzyskaniem skradzionego obiektywu 🙂

No właśnie, sprzęt jest drogi, a ze zdjęć z koncertów i fotografowania kapel raczej nie ma kasy. Zarabiasz z komercyjnych zleceń typu zdjęcia dla Red Bulla czy wspomagasz się własnymi oszczędnościami?
– Na początku miałem to szczęście, że finansowo, w zaopatrzeniu się w podstawowy sprzęt pomagał mi brat. Niestety, fotografia to hobby, a dla mnie to jednocześnie większość mojego życia, która absorbuje dość duża ilość pieniędzy. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania jako fotograf bez komercyjnych zleceń pozwalających rozwijać mój asortyment, mający oczywiście dość duży wpływ na jakość wykonywanych prac. Obecnie najlepiej układa mi się współpraca z Red Bullem. Obstawiam jako fotograf niektóre z ich imprez sportowych.

Jednak w twoim portfolio najwięcej jest chyba fotografii koncertowych. Skąd to zainteresowanie sceną?
– Odkąd pamiętam ciągnęło mnie do mocnego grania. Na początku traktowałem hardcore jako rodzaj muzyki, który przypadł mi do gustu. Ale po kilku latach zrozumiałem, że to coś więcej niż muzyka. Postanowiłem utrwalać hardcorowe koncerty na moich zdjęciach, ponieważ są to sytuacje pełne emocji, a to jest to, co lubię najbardziej na fotografiach.

Czym teraz jest dla Ciebie hardcore?
– To przede wszystkim ludzie, którzy mają coś do powiedzenia poprzez muzykę. Jeśli jesteś hardcorowcem, to nie tylko na te kilka godzin podczas koncertu, ale także w codziennym życiu. To jest właśnie to, co trzyma mnie cały czas na tej scenie.

Przeglądając zdjęcia twoje i innych fotografów, nie da się nie zauważyć ingerencji programów graficznych. Jak do tego podchodzisz?

– Jestem fotografem młodego pokolenia wyznającym kult photoshopa. Od zawsze liczył się dla mnie efekt końcowy. Niektórzy fotograficy ostro bojkotują używanie programów graficznych, czego szczerze nie rozumiem.

A jakie narzędzia byś polecił do ratowania fajnych, aczkolwiek nie do końca udanych zdjęć?
– Najczęściej używam adobe lightroom i photoshopa. Te programy posiadają wiele narzędzi pozwalających na skorygowanie naszych niewielkich błędów podczas fotografowania, chodzi tutaj o prześwietlenie, niedoświetlenie lub mały brak ostrości. Po niewielkim obyciu się z tymi programami możemy być spokojni o nasze zdjęcia np. podczas koncertu, gdzie nie jest możliwe ustawienie idealnej ostrości lub ekspozycji w obszarze całego kadru.

Są jakieś zdjęcia, które chciałbyś wykonać, a jeszcze nie miałeś okazji?
– Chciałbym rozpocząć przygodę z fotografią podróżniczą, ale na razie postanowiłem się skupić na sesjach fotograficznych w kraju.

Jak widzisz swoją przyszłości w fotografii?
– Teraz traktuję ją jako hobby, które pozwala mi zarobić dodatkowe pieniądze na realizowanie fotograficznej pasji. Właśnie skończyłem pisać maturę i planuję się wybrać do szkoły fotografii artystycznej. Nie myślałem jeszcze dokładnie o mojej przyszłej pracy po studiach. Wiem, że będę robił zdjęcia, bo nic innego nie potrafię. To jest właśnie ten minus, że poświęcając się pasji, olałem szkołę.

Mimo młodego wieku masz już trochę tatuaży. Czym jest dla Ciebie tatuaż?
– Tatuaż jest dla mnie możliwością przeniesienia tego, co siedzi w nas, na skórę. Dlatego każdy wzór jest inny, ponieważ charaktery ludzi są niepowtarzalne. Nie potrafię powiedzieć, czy bardziej podobają mi się tatuaże realistyczne czy tradycyjne. Dla mnie ważne jest to, co przedstawiają. Część z moich tatuaży wyraża moje poglądy na otaczający świat. Jednak niektóre wzory zwyczajnie ozdabiają moje ciało, bez głębszego znaczenia.

Pytał Ernest

Więcej: www.mieszkochmielarski.com

 {googleAds}
<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}   

 foto by Mieszko  foto by Mieszko  foto by Mieszko
 foto by Mieszko  foto by Mieszko  foto by Mieszko
 foto by Mieszko  foto by Mieszko  foto by Mieszko
 foto by Mieszko  foto by Mieszko  Mieszko Chmielarski
 Mieszko, tatuaż wykonany przez Dediego z 9th Circle  Mieszko, tatuaż wykonany przez Michała z 9th Circle  Mieszko, tatuaż wykonany przez Romana z Rock'n'Ink

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie