Igoryoshi – młody talent z Ukrainy

Pin It

Igoryoshi przyjechał z Ukrainy, by właśnie w Polsce szlifować swój tatuatorski warsztat. Uważa, że nasz kraj ma szanse stać się centrum europejskiego tatuażu. Igor ma 23 lata i jak na swój wiek, robi już bardzo ciekawe i dojrzałe prace. Postanowił się rozwijać w gliwickim studiu D3XS Piotra Wojciechowskiego. Prywatnie Igor jest osobą cichą i skromną, przynajmniej takie jest pierwsze wrażenie. Oprócz tatuażu, jego drugą pasją jest hardcore. Co ma do powiedzenia o sobie, ukraińskiej scenie i Polsce?


Skąd zainteresowanie realizmem?
Igoryoshi:
Kiedy zaczynałem tatuować, jeden z tatuatorów powiedział mi, że portrety i tatuaże realistyczne są najtrudniejsze do zrobienia, a ja lubię stawiać sobie trudne wyzwania. Dzisiaj rozumiem, że problem nie tkwi w stylu, ale w danym motywie. W każdym stylu są motywy trudne technicznie i takie, które nie wymagają tyle kunsztu.

A ty jakie motywy preferujesz robić?
Lubię robić tatuaże, w których jest jakaś idea, motyw przewodni. Tatuaż musi wzbudzać emocje, dlatego bliski jest mi surrealizm. W takich tatuażach nie zawsze wszystko rozumiesz, ale jest tam coś, co przykuwa twoją uwagę. Lubię mistycyzm posunięty momentami do horroru. Lubię, jak klient przychodzi, nakreśla ogólną ideę, a później pozwala mi działać.

Powoli kreujesz swój własny styl. O czym trzeba pamiętać, gdy się dąży do rozpoznawalności stylu?
Dużo pracować i nie kopiować innych. Trzeba dużo rysować, a przede wszystkim przenosić na papier i skórę swoje własne pomysły. Podobają mi się tatuatorzy, którzy są w danym stylu najlepsi: Hernandez, J. Curlton, N. Baxter i Samohin z Ukrainy.

Jak w ogóle oceniasz ukraińską scenę tatuażu?

Jest jeszcze bardzo młoda, ale mamy już tatuatorów na światowym poziomie i pasjonatów, którzy robią customowe maszynki do tatuowania. Ukazują się u nas dwie gazety o tatuażu. Co roku organizowane są przynajmniej dwie większe konwencje: we Lwowie i Kijowie.

W Kijowie zdobyłeś już nagrody. Jakie?

Wygrałem w kategorii tatuaż realistyczny, a w kategoriach portret i kolor zdobyłem drugie miejsca.

Czemu zdecydowałeś się opuścić Ukrainę i przyjechać właśnie do Polski?
Bo podoba mi się polska scena tatuażu i widzę tu duże perspektywy. Uważam, że Polska ma szansę stać się centrum europejskiego tatuażu. Ludzie z różnych stron Europy mają tu stosunkowo blisko i mogą sobie zrobić naprawdę dobry tatuaż za przystępną cenę. Nie jest tak drogo jak na przykład w Niemczech, gdzie stosunek ceny do jakości jest często dużo mniej korzystny. Poza tym uczyłem się języka polskiego w szkole i chciałem skonfrontować swoją wiedzę z rzeczywistością.

Jak wspominasz swoje początki związane z tatuowaniem?
Zobaczyłem film „Kickboxer”, którego główny bohater miał na ramieniu wytatuowanego smoka. Od tego czasu wiedziałem, że tatuaż to nie tylko „pamiątki” z więzienia, ale może też mieć wymiar artystyczny. Miałem wtedy około dwanaście lat. Byłem jeszcze za młody, by się tatuować. Dopiero kilka lat później powiedziałem mamie, że chcę mieć tatuaż. Mama zaprowadziła mnie do studia, gdzie tatuator wytłumaczył mi, jak powinien wyglądać prawdziwy tatuaż. Poradził, żebym jeszcze trochę poczekał i upewnił się, jaki wzór chciałbym mieć. W międzyczasie zbierałem informacje o tatuażach i coraz bardziej mnie ten temat wciągał. Okazało się, że jeden z sąsiadów ma maszynkę – samoróbkę i katalog z najprostszymi motywami. Po paru rozmowach namówiłem go, żeby mi tę maszynkę pożyczył. Dostałem ją razem z katalogiem i ciekawy jak to jest, zrobiłem sobie pierwszy tatuaż. Potem zacząłem tatuować kolegów. Krąg się powiększał i zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze. Szybko zorientowałem się, że poziom mojego tatuowania jest bardzo słaby i zacząłem szukać informacji, jak powinien wyglądać profesjonalny tatuaż. Wielką pomocą okazał się internet, bo nie miałem nikogo, kto pomógłby mi na miejscu. Sam musiałem się wszystkiego dowiedzieć i dzięki netowi mi się to udało. Ciągle byłem niezadowolony ze swoich tatuaży i to motywowało mnie do rozwoju.

Co chciałbyś osiągnąć w najbliższych latach?
Chciałbym zdobyć polskich klientów, którzy będą odbierać na mojej fali. Którzy wybiorą mnie dlatego, że podobają im się moje pomysły.  

Czemu przyjąłeś ksywkę Igoryoshi?

Nigdy nie miałem pseudonimu, ale kiedy postanowiłem zacząć się promować, pomyślałem, że potrzeba mi chwytliwego nazwiska. Przestudiowałem temat i wydawało mi się, że Horiyoshi jest ikoną, a ja z wrodzoną skromnością postanowiłem przybrać przydomek Igoryoshi.

Twoją drugą pasją, oprócz tatuażu, jest muzyka…

Słucham różnych gatunków muzyki: ska, punk rock, metalcore czy hardcore. Lubie ciężkie brzmienia, słucham ich często podczas pracy. Taka muzyka motywuje mnie do działania, dodaje „powera”. To, co lubię w niej najbardziej, to rytmiczność, moc i siła. Cały czas szukam i eksperymentuję jeśli chodzi o kapele, ale jest jeden hardcorowy zespół z mojego miasta wart polecenia. Nazywa się Kobra. Chłopaki nie nagrali żadnej płyty ale występy na żywo są świetne –  energiczne i mocne.
W moim kraju scena hc stopniowo się rozwija, jest coraz lepiej. Coraz bardziej popularny staje się straight edge hardcore.

Więcej: Igoryoshi

 

{googleAds}
<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}             

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *