Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

EFAE: Jesteśmy wobec siebie bardzo krytyczni


Eye For An Eye, Kraków Imbir, Marzec 2009
Pin It

Eye For An Eye, Kraków Imbir, Marzec 2009Zespół-instytucja. Przez ponad 10 lat istnienia wydali 5 płyt, co jak na Polskę jest całkiem dobrym wynikiem.  Od początku zespół kroczy obraną drogą i jest ściśle związany ze sceną hardcore/punk jak i ideą DIY. Aktywnie wspierają alternatywne inicjatywy i regularnie organizują w Bielsku koncerty. Aktualnie zespół Eye For An Eye tworzą: Anka – wokal, teksty; Tomek – gitara, chórki; Maciek – gitara basowa, chórki; Rafał – perkusja. Poniżej wywiad z przesympatyczną parą bandu – Anką i Tomkiem.

 
Jesienią ubiegłego roku nakładem wydawnictwa Pasażer ukazała się wasza nowa płyta „Cisza”. Jeszcze się wam podoba czy już myślicie o czymś nowym, doskonalszym?
Tomek: Chcę już nagrywać nową płytę :).
Ania: Ja jestem w sumie z niej zadowolona. To jest płyta, na której zrealizowałam się tekstowo i wokalnie. Cieszę się, że ją nagraliśmy. Faktem jednak jest, że chcemy czegoś nowego i już pojawiają się jakieś pomysły.

Jak udaje ci się umieścić w tekstach elementy poezji, nie tracąc w nich zadziorności nieodzownej przy takiej muzyce?
A: Poezja – to chyba za dużo powiedziane. Ale fakt, że pisanie wymaga ode mnie trochę pracy. W szczególności, że praca nad tekstami wygląda u nas w ten sposób, iż najpierw powstaje linia wokalu, a do tego dodawane są słowa. Jako, że lubię się bawić słowami, to spędzam nad tekstem czasem kilka godzin. Często nie jest to łatwe i nie zawsze jestem zadowolona z całości. W szczególności, że język polski jest trudny, że się tak wyrażę trochę „kwadratowy” i trzeba poświęcić sporo czasu, aby to jako tako zabrzmiało. Są jednak chwile, że tekst pisze się właściwie sam i pierwsza wersja ląduje w kawałku.

Czyli najpierw muzyka a do tego tekst?
A: Dokładnie. Przy muzyce pojawia się jakaś myśl, jakiś nastrój, dopiero potem rodzi się koncepcja całości.

Dużo zespołów śpiewa teraz po angielsku. Wy nie. Dlaczego?
T: Może dlatego, że nie znamy… 🙂
A: Myślimy w języku polskim, polskie słowa mają dla nas różne odcienie znaczeniowe. W żadnym innym języku – choć oczywiście znam ich kilka 🙂 – nie jestem w stanie precyzyjnie opisać tego, co czuję.

Czy nie jest tak, że wiele zespołów idzie na łatwiznę, gdyż angielski jest przyjemniejszy dla ucha, bardziej melodyjny.
A: Jest bardziej melodyjny, a do tego na rodzimym gruncie łatwiej przekazać w tym języku jakieś myślowe uproszczenie. I tak każdy zinterpretuje je sobie po swojemu. W języku polskim trzeba być bardziej precyzyjnym. Wydaje mi się, że tu łatwiej jest dotrzeć do ludzi w języku polskim.
T: Nie ujmując oczywiście zespołom śpiewającym po angielsku, my wolimy po krajowemu 🙂

Podobnie, jak poprzednio, realizatorem i producentem płyty jest Szymon Czech z olsztyńskiego studia X. Realizator i studio chyba nad wyraz przypadło wam do gustu…
T: Szymek jest świetnym gościem, a to jest dla nas ważne, gdyż muzyka jest naszą pasją i staramy się przy jej tworzeniu unikać męczących osób. Dodatkowo Szymon jest dobrym realizatorem a to nie przeszkadza hyhyh. Właściciel studia Kiełbasa też jest osobą, z którą bardzo dobrze się współpracuje. Jest jeszcze jedne, dość prozaiczny, powód . Nie jesteśmy w stanie wyjechać na tak długi czas bez dzieciaka. Tam natomiast mamy lokum blisko studia i jak jedno z nas nagrywa, to drugie zajmuje się dzieciakiem.

Tęsknota za dzieciakiem nie koliduje jednak z waszą pasją.
T: Dokładnie tak. Dziś nie widzimy go drugi dzień i już zaczynamy tęsknić. Dziecko w żadnym razie nie jest jednak przeszkodą do realizacji własnych pasji . Wiadomo, trzeba z wielu rzeczy zrezygnować, pewne sprawy poukładać, próbować pogodzić różne rzeczy. Zapewniam jednak jest to możliwe a prosta zależność szczęśliwi rodzice- szczęśliwy dzieciak zwyczajnie się sprawdza.
A: Obserwujemy czasem, jak wielu ludzi podchodzi do posiadania potomstwa. Rodzi się dziecko i ludzie nagle uciekają od dotychczasowego życia, znajomych, zainteresowań. Zamykają się w domu, myśląc, że poświęcają się dziecku. W pewnym momencie, po paru latach takiego życia, człowiek zaczyna być sfrustrowany i podświadomie zaczyna przelewać te uczucia na malucha. Mnie się wydaje, że pewne rzeczy można połączyć. Można połączyć rodzinę, pracę, granie i jeszcze wiele innych rzeczy. Wtedy dziecko świetnie się rozwija, bo ma szczęśliwych spełnionych rodziców, którzy nie będą mu po latach wypominać „straconej młodości” i podświadomie obwiniać go za swoje nudne życie
T: Oczywiście zawsze przydaje się wsparcie bliskich, np. babć. U nas przynajmniej się to sprawdza. Bez babć naszych dzieci nie ma punk rocka 🙂

Na waszych płytach gości jak na lekarstwo. Jak doszło do tego, że zaśpiewał z wami Jacek z ZxRx?
T: Jak to mało gości? Teraz był Jacek. Na „Grze” był …. Na „Grze” no nie było akurat nikogo 🙂 Ale na splicie był Jurek z Włochatego. Był też Skoda, o którym, przez sklerozę, nie wspomnieliśmy na wkładce, ale wpierał nas w chórkach. Śpiewał w chórkach też Dydas, aktualnie również z Włochatego. . Generalnie na „Ciszy” gości jest niewielu , bo trzeba by ich wszystkich dowieźć do Olsztyna. Jacek miał stosunkowo blisko 🙂
A: Od jakiegoś czasu marzyłam o tym, aby Jacek nagrał z nami jakąś krótką wstawkę. Zespoły, które współtworzył – April i Złodzieje Rowerów – są dla nas ważne, są inspiracją. Bardzo się cieszymy i jesteśmy mu wdzięczni za udział w nagraniu.

Wróćmy na chwilę do Włochatego. Kilka osób z zespołu udzielało się u was na płycie. A Ania udzielała się u nich. Co myślicie o kontrowersjach wokół rozstania wokalisty Paulusa z zespołem?
T: No to dość skomplikowana sprawa…
A: Myślę, że to głównie problem chłopaków. Przykro mi, że ludzie odbierają to w negatywny sposób, ale mają do tego prawo. Natomiast nie wyciągałabym pochopnych wniosków. Znam ich prywatnie i wiem, że są naprawdę pozytywnymi ludźmi. To , co się dzieje na forach internetowych, oddaje tylko jedną setną prawdy o nich. Na podstawie tych opinii można wyciągnąć krzywdzące dla Włochatego wnioski. Ja życzę im jak najlepiej i oby grali jak najdłużej.
T: Paulusowi też życzymy jak najlepiej. Miałem jednak okazję widzieć Włochatego tydzień temu w Nowym Targu w nowym składzie i był to bardzo dobry koncert. Mają ciężką sytuację i życzę im, aby sobie z tym jakoś poradzili. Zresztą ja nie wiem co ma powiedzieć na temat bandu w którym grają ludzie bliscy mi w życiu prywatnym.

Nie wszyscy potrafią uzyskać podczas sesji w studiu taki sam czad jak na koncertach i odwrotnie. Wam się to udaje. Jak to robicie?
T: Miło jest nam to słyszeć. Tylko my mamy na ten temat inne zdanie. Zawsze sobie dogadujemy, że jeszcze nie umiemy za dobrze zagrać lub że dajemy z siebie za mało energii na koncertach.
A: Jesteśmy wobec siebie bardzo krytyczni. I nie zawsze udaje nam się sprostać swoim oczekiwaniom.
T: Jakby nie zawsze dajemy radę…

W szczególności w waszym wieku 🙂 Ale chyba dajecie z siebie jak najwięcej.
T: To jest najważniejsze. Gramy już sporo lat. Mamy pogląd na to z dwóch stron, bo nie tylko gramy, ale też organizujemy koncerty. Poznajemy przez to dużo ludzi, którzy z kolei nas zapraszają . Chcemy im przez swoją grę coś dać. Jest to sposób podziękowania. Na takiej zasadzie to działa. Staramy się bardzo i zależy nam na tym, aby wychodziło jak najlepiej. Nie gramy na koncertach które choć w jednym procencie nie byłe przez nas traktowane absolutnie poważnie. Układ jest prosty alby maksymalne zaangażowanie albo odpuszczamy sobie.

Raczycie słuchaczy płytami dość regularnie, ale są one krótkie. Chcecie, aby w odbiorcy waszej muzyki pozostawał pewien niedosyt?
A: Wychodzimy z założenia, że przy pewnym rodzaju muzyki, płyta powiedzmy 60-minutowa jest niezjadliwa. To jest za dużo dla percepcji normalnego człowieka. Dlatego myślę, że dwadzieścia parę to jest tak w sam raz.
T: Hardcore/ punk jako muzyka jest po prosu intensywnym, krótkim przeżyciem.
Szukając w necie jakichś newsików o was, bardzo szybko trafiłem na możliwość ściągnięcia waszej płyty. Jak oceniacie takie zjawisko?
T: Płytę wydaje nasz przyjaciel Mariusz/Bezkoc. Myślę, że miło jest, jeżeli ktoś nas i jego wesprze, kupując naszą płytę. My robimy to samo. Ja wczoraj na koncercie kupiłem trzy płyty, które właśnie miały premierę . To jest nasz pomysł na wspieranie tych zespołów. Tu nie chodzi o zarabianie pieniędzy. My z tego nic nie mamy. Tu chodzi właściwie o to, aby zwróciło się Bezkocowi wydanie naszych wypocin. Dzięki temu będzie mógł wydać następne zespoły. Tak to działa. Jeżeli komuś nie zależy na funkcjonowaniu tej sceny, to niech ściąga muzę z internetu.

Dość mocno podkreślacie swój związek ze sceną. Uważacie, że idea DIY jest nadal żywa?
T: Tak. Jak najbardziej uważamy tę ideę za naszą.
A: Jasne, że scena DIY jest nadal żywa. Faktem jest, że wielu ludzi ze sceny hc/punk podchodzi do niej bardzo konsumpcyjnie. Przychodzą na koncerty, kupują koszulki, płyty ściągają z internetu i na tym ich aktywność scenowa się kończy. Ale na szczęście nie jest to regułą. Bywamy w wielu miejscach w Polsce i widzimy wiele pozytywnych rzeczy. Mamy w Bielsku kapitalną załogę. Są to ludzie bardzo młodzi, ale tworzą kapitalną scenę. Wydają różne rzeczy, tworzą ziny, strony internetowe itd. Wydaje mi się, że idea DIY nadal istnieje i ma się dobrze.
T: Na początku lat 90-tych był boom na punk rock czy hardcore. Na koncerty przychodziło po 300-400 osób i wtedy organizatorom było łatwiej. Dziś jest to mniejsze zjawisko. Nadal jednak jest i to bardzo twórcze. Muszę przyznać, że nawet nie mam czasu powspominać, jak zajebiście było. A było! Ale wokół dzieje się ciągle tyle rzeczy, że ciężko to wszystko ogarnąć. Uważam, że to jest nasze miejsce, wśród tej idei i ludzi z tym związanych. Liczy się zaangażowanie w to wszystko i pasja. To jest najważniejsze. Ja to kocham, tym żyje !

Co was trzyma przy muzyce hc/punk, przy scenie?
T: Właściwie wszystko! Nie tylko muzyka. Poświęcamy temu tyle czasu, ile możemy. Grając, organizując koncerty, angażując się w akcje społeczne, a takich u nas w Bielsku nie brakuje.
A: Gdyby nie było zespołu, myślę, że i tak siedzielibyśmy w tym czterema kopytami. To jest nasz styl życia. Począwszy od diety wegetariańskiej, skończywszy na kontaktach, przyjaciołach, znajomych. Nasz światopogląd to właściwie wszystko, co wyssaliśmy z tej sceny.

Wasze miasto wydaje się dość aktywne na tym polu.
T: Bo Bielsko zajebistym miastem jest 🙂 Na wielu płaszczyznach naprawdę dużo się dzieje, więc jest się pod co podłączać. Ludzie, którzy teraz mają po trzydzieści parę lat, nadal są aktywni. To jest właśnie wspaniałe. Współpracują z młodymi ludźmi i tworzą ciekawe inicjatywy. Co ciekawe, zaczynają wracać ludzie, którzy gdzieś znikli i teraz ponownie chcą coś dla sceny robić. To jest specyfika tego miejsca. Dzięki tym wszystkim ludziom łatwiej jest nam funkcjonować. Nie tylko jako kapeli ale tak w innych aspektach życia. Czasem mam wrażenie, że ci wszyscy moi znajomi z BB to już nawet nie przyjaciele ale zwyczajnie rodzina. Czas spędzony w ich towarzystwie to wspaniałe chwile. Kilka razy w tygodniu odwiedza nas ktoś z lokalnej ekipy . Nasz dom jest dla niej zawsze otwarty. Nasz syn mówi do lokalnych hc/punx wujku lub ciociu. 🙂 No rodzina kurcze. Duży ukłon i podziękowania dla nich wszystkich.

Co ciekawego dzieje się aktualnie w Bielsku? Jakieś inicjatywy, zespoły godne polecenia?
A: Na pewno Bielsko jest prężne jeżeli chodzi o organizacje ekologiczne. Choćby Klub Gaja, z którym związany jest nasz przyjaciel, prawie członek zespołu – Jarek. Od pewnego czasu działa Arka. Jest też Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot. Organizowane są różne akcje, ostatnio na rzecz wolnego Tybetu. Dzieje się naprawdę dużo. Organizacje ekologiczne nie zamykają się na swoje działania, ale też aktywnie wspierają inne wolnościowe inicjatywy.
T: Są ludzie robiący koncerty. W tej chwili około pięciu lub sześć różnych ekip.
A: I się, o dziwo, nie zwalczają, co ma miejsce w innych miastach. Czasami ludzie się mieszają i pomagają sobie nawzajem w organizacji.
T: Jest zajebisty klub Stolarnia, który jest otwarty na współpracę zarówno z takimi starymi dziadami jak my, jak i z tymi młodymi. Są niezłe zespoły, np. On Year Bike czy Look Ahead. Teraz trochę ich poumierało, ale ma wróci Omkara. Mam cichą nadzieję, iż także zajebisty Tony Clinton.
A: Są Czechowice , które też są bardzo prężne. Jest SKTC, stary zespół z tradycjami, w dodatku zaprzyjaźniony z nami. Poza tym Bielsko to nie jest samo miasto, ale wszystko, co dzieje się wokół.

Kiedyś na polskiej scenie błyszczał Słupsk, teraz Bielsko.

T: I niech tak zostanie! Wiadomo, są momenty zastoju. Ale teraz jest dobry czas. W miesiącu są 2-3 koncerty, mniejsze lub większe. To bardzo integruje ludzi. Pojawiają się nowe twarze, a tych starych jakby nie ubywa.

Wasze miasto wydaje się być dość mocno dotknięte kryzysem gospodarczym – sporo zamykanych dużych zakładów. Widzicie odbicie tej sytuacji w swoim otoczeniu?
A: Tak. Sama mam trójkę bliskich znajomych, którzy właśnie potracili pracę. Wprowadziło ich to w straszny dołek psychiczny.
T: Jednak nie jest tak źle, jak to prezentują media. Jest to zauważalne, są miejsce, które kryzys dotyka bardziej. Wiadomo ktoś na tym cierpi, ale rozsądni ludzie nie popadają w panikę. Źle się stało, że przez ostatnie lata nie brano na poważnie alterglobalistów. Traktowano ich jako wizjonerów-oszołomów, a okazało się, że mieli rację. Do obecnej sytuacji doprowadzili bankowi hochsztaplerzy, a cierpią na tym wszyscy.

Co ciekawe doprowadził do tego jeden kraj.
T: Dokładnie!
A: U nas i tak jest dobrze. Tracisz pracę, szukasz innej, żyjesz dalej. Co najwyżej nie będziesz miał na rachunki. Gorzej jak ludzie nie mają co jeść i mogą z tego powodu umrzeć. To jest przerażające!

Nie boicie się w obecnej sytuacji odrodzenia silnych ruchów faszyzujących? W ludziach narasta frustracja, agresja i szukają winnych obecnej sytuacji. Historia lubi się powtarzać.
T: Wydaje mi się, że przez nasz kraj całkiem niedawno, gdy jeszcze nie było kryzysu, przeszła fala takich skrajnie prawicowych przekonań i zachowań. Rządząca koalicja PiS LPR i Samoobrony miała na ten fakt nie bagatelny wpływ.
A: Faktycznie, przez wielką politykę już jakiś czas temu się to przetoczyło. Teraz jednak widzę u siebie w szkole, że niektórych zaczyna to kręcić. I boję się tego. Widać coraz większą liczbę dzieciaków związanych z Młodzieżą Wszechpolską. Czasami sięga to nawet dalej, blood & honor i podobne fascynacje. Faktem jest, że parę lat temu tego nie było. Nie widziało się tego w szkołach, autobusach. A teraz tak! Możliwe, że te obawy są rzeczywiste. Dlatego wydaje mi się, że należy wspierać ruchy antyfaszystowskie i antyrasistowskie.
T: Trzeba też ludzi edukować, aby wiedzieli, że np. skinheadzi nie zawsze są naziolami. Prawda, choć prosta i oczywista okazuje się być zapominana.

Ostatnie rozluźniające pytanie :). Jak się łączy życie „gwiazdy” hardcore/punka z nauką polskiego w szkole?
A: Staram się nie łączyć życia zawodowego z życiem prywatnym. Poza tym, nie widzę większego zainteresowania ze strony moich uczniów tym, co robię. Jak widać, jaka gwiazda, takie zainteresowanie. Komuś coś tam świta, że gdzieś gram, ale nie są na tyle zaciekawieni, aby się dowiedzieć czegoś konkretniejszego. Akurat w mojej szkole nie ma zbyt wielu ludzi zaangażowanych w jakiekolwiek subkultury. I pewnie dlatego nie za bardzo się tym interesują. Życie pani profesor nie jest aż tak absorbujące dla przeciętnego 16-latka. Jest wiele ciekawszych tematów :). Choć zdarza się, że przychodzą na koncerty jacyś młodzi pankowcy z technikum czy czasem jakieś dziewczyny odśpiewają z nami chórki. Jakoś to wszystko ze sobą współgra.

Rozmawiał Ernest

GALERIA

 

 

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie