Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

Podwieszanie się jest jak balet


Pin It

W kwietniu odbyła się druga edycja imprezy suspension organizowanej przez Suspension Team Poland. Jeden z jej organizatorów, SzamaN, specjalista w dziedzinie podwieszania opowiedział mi trochę o sekretach bezpiecznego podwieszania, pozycjach i swoim pierwszym i póki co jedynym suspension. Poniżej zapis naszej rozmowy.

Jakie są najpopularniejsze pozycje w podwieszaniu się?
SzamaN: Pozycji jest mnóstwo. Zwykle na imprezach, gdzie osoby często podwieszają się po raz pierwszy, najwięcej jest pozycji „suicide”  czyli samobójstwo. Osoba wisząca wygląda, jakby popełniła samobójstwo przez powieszenie. Dwa lub cztery haki umieszczone są horyzontalnie na plecach mniej więcej na wysokości łopatek. Dwie często spotykane pozycje to superman i coma.
Są to podwieszenia dosyć statyczne, gdzie osoba wisi poziomo do ziemi, twarzą w dół lub w górę. W przypadku pozycji superman haki umieszczone są z tyłu ciała. Osoba wisi na hakach wbitych w plecy, uda i łydki. Z kolei w przypadku comy jest na odwrót. Haki umieszczone są z przodu ciała – na klatce piersiowej, brzuchu i nogach. Nazwa wzięła się stąd, że osoba podwieszona wygląda, jakby spała.

A pozycje najcięższe i najbardziej bolesne?
– Nie ma czegoś takiego jak pozycja najbardziej czy najmniej bolesna. W suspension nie ma takich rozgraniczeń. Są pozycje mniej lub bardziej komfortowe dla różnych osób. Są też pozycje cięższe, które wymagają o wiele więcej wysiłku od osoby, która się podwiesza. Taką pozycją jest np. „resurrection” – podwieszenie za brzuch. Wymagające podwieszenia to np. „combo”, czyli łączenie ze sobą różnych elementów innych podwieszeń, jak „suicie – knees” (osoba wisi do góry nogami za kolana) czy „lotos” (haki umieszczone są na plecach na kolanach i okolicach kostek/łydek; osoba wygląda, jakby siedziała po turecku – w pozycji kwiatu lotosu znanej z Jogi). Pozycją uważaną za jedno z najcięższych podwieszeń jest „o-kee-pa” – suspension za klatkę piersiową. Trzeba bardzo sobie zaufać, żeby coś takiego wykonać. Podwieszenie jest wymagające i od osoby, która się podwiesza i od osób, które podwieszają. Ludzie cały czas eksperymentują z nowymi typami suspension. My też staramy się to robić.

SUSPENSION, WROCŁAW 2009 – GALERIA

Jak podwieszać bezpiecznie?
– Trzeba mieć wiedzę, praktykę i przede wszystkim nie można się tego bać. Trzeba być pewnym tego, co się robi i wiedzieć, w jaki sposób to zrobić. My wykonujemy to z jak największą dbałością i troską o osoby, które się podwieszają. Jeżeli wszystko jest wykonane poprawnie, podwieszanie jest bezpieczne. Oczywiście nie ma na to reguły. Jak idziesz do szpitala, też nie wiesz, czy będziesz w tym szpitalu bezpieczna. Każde podwieszanie jest indywidualną sprawą. Tu nie ma czegoś takiego jak rutyna. Z zewnątrz może etap przygotowania wygląda podobnie, ale zmienia się osoba i to jest najważniejsze. Jednego dnia to samo suspension może pójść bezproblemowo, innego dnia może się coś stać. Ty możesz czuć się komfortowo, możesz czuć się lepiej, podwieszając się w jednej pozycji, podczas gdy druga jest dla ciebie mniej komfortowa. Może się też wygiąć hak czy naderwać skóra. To jest nie do przewidzenia. Ale nasza praca polega na tym, aby unikać właśnie takich sytuacji. Jeśli nagle okaże się, że na 100 haków zamówionych od sprawdzonego producenta, któremu ufamy, jeden okaże się felerny i się ugnie, to jest to od nas niezależne. My robimy wszystko, żeby osoby podwieszające się były bezpieczne, żeby czuły się komfortowo i wyjątkowo.

To dlatego wbijacie haki parami, nie pojedynczo?

– Dzięki temu, że haki wkłuwają dwie osoby w jednym momencie, trwa to krócej i jest bardziej komfortowe dla osoby, która się podwiesza. Jest oczywiście margines osób, które czerpią przyjemność z bólu i dla nich moment wkłucia haka jest ok. Ale większości nie chodzi o ból. Dlatego im szybciej to zrobimy, tym lepiej.

Po podwieszaniu robicie masaż. Na czym on polega?
– Podczas podwieszania do ciała dostaje się powietrze, które należy potem wypompować. Ten masaż to wyciskanie tego powietrza z ciała. Jeśli byśmy tego nie zrobili, osoba podwieszająca się będzie się potem czuła, jakby miała gigantyczne zakwasy.

Zdarzyło wam się przerwanie skóry podczas podwieszania?
– Tak, zdarza się, ale to nic strasznego. Ja umiem szyć, Roni umie szyć, mamy odpowiedni sprzęt do szycia. Nikt z tego powodu nie mdleje. Moja koleżanka naderwała sobie skórę w zeszłym roku podwieszając się po raz drugi. Wisiała w pozycji o-kee-pa i skóra tego nie wytrzymała. Ale koleżanka nadal jest pozytywnie nastawiona do podwieszania i nadal chce to robić.

Są tacy, którzy rezygnują jeszcze przed pierwszym podwieszeniem?
– Zdarza się, że osoba już po wbiciu haków, mimo że bardzo chce się podwiesić, nie jest w stanie pokonać samego siebie i swojego bólu. Czasami górę bierze strach i ludzie zmieniają zdanie przed samą imprezą. Osoby, które docierają na miejsce, muszą jednak same sobie rzetelnie odpowiedzieć na pytanie, czy są na to gotowe. Nie powinno być tak, że ktoś wymyśli sobie nagle, że się podwiesi i mówi: „Dawaj! Lecimy na haki!” To nie jest odpowiednia droga. Trzeba się na spokojnie zastanowić, czy chcę to zrobić i dlaczego, czy warto, co mi to da, że się podwieszę, kiedy mogę to zrobić. I dopiero wtedy zacząć szukać, gdzie się coś takiego organizuje. Ludzie podwieszają się z różnych przyczyn. Jedni robią to ze względów ideologicznych związanych z neoprymitywizmem, z rytuałem obrzędów. Inni, podwieszają się z przyczyn socjologicznych, gdzie górę biorą emocje i pozytywne przeżycia. W zeszłym roku ludzie decydowali się podwiesić właśnie pod wpływem tych emocji i ze względu na atmosferę, która wytworzyła się podczas imprezy. Osoby, które podwieszą się po raz pierwszy, mogą więcej do tego nie wrócić. Mają już za sobą element próby/przejścia i nie czują potrzeby ponownego podwieszania się. Z drugiej strony, mogą dostać tak gigantycznego kopa endorfin, że im się to podoba i będą się podwieszać po raz kolejny, czerpiąc z tego przyjemność. To jest indywidualny wybór i indywidualna droga osoby, która chce się podwiesić.

Twój pierwszy raz był przemyślany?
– To był czysty przypadek, impuls. Zrobiłem to, kiedy byłem u znajomych w Berlinie. Potrzebowali jednej osoby do tła, żeby zrobić mały performance. Spytali, czy nie chcę spróbować. To nie było przemyślane z mojej strony. Ale bardzo mi się spodobało. I samo podwieszenie, i klimat tego typu imprez. To jest coś niesamowitego. Ludzie, którzy się podwieszają to zamknięte grupy. Zdajesz sobie sprawę, że należysz do wąskiego grona osób związanych z bod mod. Podwieszenie się jest dużym powodem do dumy. Na całym świecie nie ma zbyt wielu ludzi, którzy tego dokonali. Myślę, że jakby zebrać ich w jednym miejscu, zmieściliby się w średniej wielkości klubie.

Bolało cię? Co bardziej – wbijanie haków czy wiszenie?
– Kiedyś z okazji urodzin Ronalda zrobiliśmy koszulki z napisem „Tak kur**a, bolało!” Oczywiście, że to boli. Wyobraź sobie, że ktoś ci wbija hak w plecy… Nie ma też czegoś takiego, jak największy ból. Największym problemem jest samo przygotowanie i zdecydowanie się na podwieszenie. Samo umieszczenie haków w ciele nie jest już specjalnym przejściem, pod warunkiem, że jesteś na to nastawiona pozytywnie i pewna tego, co chcesz zrobić. Jest to na pewno coś wyjątkowego. Ale najtrudniejszym chyba momentem jest samo oderwanie się od ziemi. Kiedy jesteś już pod ringiem, kiedy wszystkie linki są już dobrane, wtedy ja pytam, czy jesteś gotowa, czy już to robimy. A ty się wahasz… To jest najtrudniejszy moment. Powoli zaczynasz od uniesienia pięt, przechodzisz na palce. To jest niczym przepiękny balet, kiedy na koniuszkach stóp czy butów odrywasz się od ziemi. Wtedy jest to coś…

Co wtedy myślałeś?
– Żeby przestali robić zdjęcia 🙂

Ile razy się podwieszałeś?
– Tylko raz. To Roni jest najbardziej wysuspensionowanym członkiem ekipy. Ja zwykle jestem po tej drugiej stronie haka. W tym roku może się podwieszę po raz drugi, jak pojadę na imprezę do Norwegii. Ale muszę skalkulować w sobie, czy chcę się podwiesić po raz kolejny. Czy to odpowiedni moment, a jeśli tak, to w jaki sposób mam to zrobić.

Jak doszło do organizacji waszej pierwszej imprezy suspension?

– W naszym przypadku zaczęło się to, kiedy pierwszy raz spróbowałem podwieszenia. Zacząłem  coraz więcej mówić o suspension gdzieś w połowie 2006 roku. Pomyślałem wtedy, że fajnie jakby coś takiego odbyło się w Polsce. Z biegiem czasu pomysł nabrał realnych kształtów. Pojawiła się idea zaproszenia gości z zagranicy, którzy by czuwali nad bezpieczeństwem oraz udzielili technicznego wsparcia dla całej ekipy. Przez ponad rok razem ze znajomym przygotowywałem pierwszą imprezę. Wspierali nas Roni, Kasia i Ewa, czyli obecny skład Suspension Team Poland. Przyjechał do nas Havve Fjell – Fakir z norweskiej grupy Wings of Desire, który szkolił nas w praktyce. Mieliśmy wiedzę teoretyczną, zdjęcia, znajomych, którzy zajmowali się tym więcej lat niż my, ale potrzebowaliśmy kogoś, kto by nam to pokazał. Havve dał nam kopa i pokazał kierunek, w którym mogliśmy zacząć podążać. Przyjęliśmy jego nauki. Kolejny rok poświęciliśmy na wymianę wiedzy o różnych rodzajach suspension, o technikach, o kombinacjach, które można robić, o eksperymentowaniu z rigami, umiejscowieniu haków czy o ich rozplanowaniu – które miejsca są fajne, które mniej. To jest naprawdę dużo czasu, wysiłku i pracy. Nie mówię tu już o samej imprezie, której organizacji też trzeba poświęcić mnóstwo czasu.

Rozmawiała Kaśka

 

Więcej zdjęć z Suspension 2009 we Wrocławiu

WESPRZYJ STRONĘ, KLIKNIJ W REKLAMĘ!

{googleAds}
<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}    

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie