Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

Self Respect: Penera to nasze życie


Pin It

„Czas pokuty” to druga płyta wrocławskiej kapeli Self Respect. 21 września zespół wyrusza w trasę Time Of The Penance Tour promującą nowe kawałki. Z członkami Self Respect rozmawiamy nie tylko o płycie i zbliżających się koncertach, ale też o Penerze Crew 071 i wrocławskiej scenie hardcore.


21 września wyruszacie na swoją największą chyba do tej pory trasę. Czego spodziewacie się w takich krajach jak Rumunia czy Słowacja?

Funar: Spodziewamy się zagrać kilka dobrych gigów dla zajebistej publiki.
Bronek: Trasa nie jest największa… Fakt, jedziemy spory kawałek, ale to tylko pięć koncertów. Wcześniej graliśmy już takie maratony, lecz ze względu na okoliczności były to strzały od czwartku do niedzieli. Frekwencja na gigach na początku tygodnia nie jest rewelacyjna, każdy ma swoje zajęcia.
W Rumuni, z tego co wiemy od innych bandów, jest całkiem syta scena. Ludzie po prostu lubią taką muzę. A co do Słowacji to mamy już grono fanów, którzy są mega zajebiści. No i sama organizacja – wszystko tak, jak powinno być!

W Polsce trasa Time Of The Penance Tour ogranicza się tylko do dwóch miast – Krakowa i Katowic. Czemu nie zdecydowaliście się na odwiedzenie innych polskich miast?

Bronek: Spokojnie, w Polsce mamy zamiar zagrać sporo gigów na przełomie stycznia/lutego. Jesień i zima to dobry czas na robienie tras koncertowych. Wiara się nudzi w domach, bo na zewnątrz pada i pizga, więc przychodzą na gigi i jest dobra zabawa. Wiemy to z doświadczenia!

Z większych tras, jakie graliście, to ta z 1125 jesienią 2007. Jak wspominacie tę trasę?

Bronek: Była po prostu miazga! Chłopaki z 1125 to nasi przyjaciele, wiele razy nam pomagali. Od zawsze trzymamy się razem. Wyobraź sobie jak było – jazda i melanż na maksa!
Funar: Z ekipą 1125 zawsze zajebiście się gra i imprezuje.

W tym samym roku załapaliście się na Hunterfest. Jak się tam znaleźliście?

Bronek: To pytanie zawsze pada!  🙂  No więc graliśmy w Namysłowie gig, na który nasza znajoma Agata zaprosiła kolesi z Huntera. Zobaczyli penere i chcieli ją zobaczyć po raz kolejny, tym razem na dużej scenie. Jak było? Mega klimat i doświadczenia na profesjonalnej scenie. 10/10.
Łysy: Mieliśmy szczęście pokazać się przed organizatorami Hunterfestu na koncercie w Namysłowie i widocznie się podobało…
Sam Hunterfest – super! Wszystko jak w zegarku, świetne kapele, mega nagłośnienie, ludzie i zabawa. Wspaniałe doświadczenie i pamiętna podróż.

Wolicie grać na dużych koncertach takich jak Hunterfest czy gigach w małych klubach?

Bronek: Wszystko ma swój specyficzny klimat. Duże to doświadczenie i sporo tzw. widzów, a małe to pełna jazda, kontakt z publiką i prawdziwy hardcore.
Łysy: Granie na dużych koncertach jest fajnym doświadczeniem, ale mi osobiście lepiej gra się w klubach na mniejszych imprezach. Jako konsument też wolę małe gigi, bez barierek, dużej sceny, ale za to z lepszą zabawą.

Powiedzcie coś o początkach zespołu Self Respect (bo w necie niewiele można znaleźć na wasz temat).

Funar: Miałem z Zibim, byłym wokalistą Self Respect, kapelkę, która z czasem przeobraziła się w SR. Następnie doszedł Bronek, Łysy i Roman. Gdy do składu dołączył Rafał sytuacja się ustabilizowała i tak zostało.
Bronek: Zespół powstał w 2004, chyba w styczniu… Skład zmieniał się w niewielkim stopniu. Ja, Funar i Łysy jesteśmy od zawsze, ale wokal i gary się zmieniły. Na lepsze oczywiście. Teraz łupiemy w stałym składzie z Romanem i Rafiksem. I tak już będzie  🙂

Rafał śpiewał wcześniej w kapeli Seven Day Lie. Inni członkowie zespołu też uczestniczyli w jakichś innych projektach?

Bronek: Razem z Romanem pochodzimy z Gubina, gdzie mieliśmy kilka projektów, takich jak na przykład Cruror czy Kajumari. Znamy się od dziecka i razem zaczynaliśmy naszą przygodę z graniem. Trzymamy się tego od prawie 10 lat.
Funar: Ja grałem wcześniej w trzech mało znanych co prawda kapelach, ale naprawdę fajnie wspominam te szkolne czasy. Rafał oprócz Seven Day Lie udzielał się wokalnie w Disarm i Clon.

W 2007 roku ukazała się wasza pierwsza płyta “Pener Crew” – split z Holendrami Bound In Blood. Jak doszło do tej współpracy?

Bronek: Graliśmy z nimi trasę i zgadaliśmy się na taki projekcik. Chłopaki z BIB to spoko ziomy, więc wyszło ot tak, po prostu.

Płyta „Pener Crew” ukazała się przed czy po stworzeniu Penera Crew 071?

Bronek: Pener Crew i Penera Crew 071 to to samo! To drugie zostało rozbudowane o numer kierunkowy  🙂  Chcesz znaleźć załogę Pener Crew to masz podany azymut, kierunek – wiesz, gdzie masz się kierować!

Penera Crew 071 jest dla mnie czymś w rodzaju hardcorowej społeczności. Czym jest Penera dla was i kto to wymyślił?

Bronek: Wszystkie Penery to stworzyły. Masz rację, nasz tekst przerodził się w prawdziwą społeczność. Coś w tym jest! Czym jest Penera dla nas? To nasza załoga! To my i nasi kumple, to nasze Crew. A co się z tym łączy, to styl życia i tożsamość.
Funar: P71 jest grupą ludzi, którzy sobie wzajemnie bezinteresownie pomagają. Razem spędzamy dobrze czas i nie dorabiajmy do tego ideologii, bo dla mnie to są przede wszystkim ludzie. P71 to tylko zwykła wypowiedziana nazwa.

Niektórzy ze sceny oceniają Penerę jako pozerstwo. Co wy na to?

Funar: Dla mnie pozerstwo to jest mieć ponad 1000 postów na forum, a żadnej oryginalnej płyty. Kij w oko pierdolonym frajerom, którzy myślą tak z zazdrości.
Bronek: Ci co tak mówią, sami chcieliby mieć taką załogę. Trzy słowa do tych panów: chuj wam w dupę. To same magistry hc. Co studiujesz synku? Taką mocną muzykę, mamo… Hardkor… Trochę mam nerwa, jak słyszę takie gówno.

Czy to prawda, że wrocławska scena hardcore/punk jest podzielona?

Bronek: Nic o tym nie wiem. My osobiście nie uczestniczymy w urojonych konfliktach, a ploty mamy głęboko w poważaniu. Chcesz być z nami? Nie ma problemu! Naprawdę, nikogo nie skreślamy! Nie chcesz? To też ok, tylko nie rób nam wokół dupy.
Funar: Dla mnie scena to nie tylko Wrocław, więc nie mam zdania na ten temat. A co do podziałów, to są wszędzie i nic tego nie zmieni.

We Wrocławiu coraz mniej ludzi chodzi ostatnio na koncerty. Czemu tak się dzieje?

Bronek: Pytaj się mnie, a ja Ciebie! Dlatego zaprzestaliśmy działalności jako ATHS. Ale poczekamy, zobaczymy… Może coś się zmieni. Myślę, że za dużo się dzieje i ludzie mają lekki przesyt. Zobaczymy, jak będzie w tym sezonie.

Swojego czasu jeździliście w trasy z Tribcore? Jak wspominacie tę współpracę?

Funar: Nie współpracujemy już z tym kolesiem.
Łysy: Ludzie, którzy organizowali koncerty pod szyldem Tribcore, robili to w 100 proc. profesjonalnie i w tym temacie nie było zastrzeżeń. Ale było kilka zgrzytów na polu finansowym – główny inicjator podchodził do tematu zbyt „biznesowo”. Chyba nie do końca o to w tym chodzi.

Czemu zdecydowaliście się na nagranie nowej płyty u Toma Horna w Q-Studio?

Bronek: Chłopaki z 1125 dali nam cynę, że Tom Horn robi mega robotę. Co z resztą słychać na ich albumach. Nakręcili nam temat, więc sprawa była jasna. Zobacz zresztą, jak brzmi nasz nowy album „Czas Pokuty”. Oprócz tego, że gram w SR, słucham dużo tego gówna i wiem co mi pasuje. Nowy Self Respect mi osobiście leży na maksa.

Niedawno kręciliście teledysk promujący płytę „Czas pokuty”. Kto jest jego realizatorem i kiedy można spodziewać się nagrania?

Bronek: To pytanie do Funara. On nagrał ten temat, zresztą jak większość takich akcji. Odpierdala za nas „brudną robotę”, za co mu wielkie dzięki.
Funar: Realizatorem jest znany w świadku przestępczym Jaro o pseudonimie Wobix. Klip będzie do wglądu powiedzmy około października.

Trzymacie się na swoich płytach języka polskiego, co nie jest zbyt powszechne wśród polskich kapel hc. Czemu polski?

Łysy: Moim zdaniem polskie teksty mają tę zaletę, że szybciej i łatwiej trafiają do ludzi (oczywiście w Polsce). Trochę lepiej się tego słucha. Z kolei anglojęzyczne teksty umożliwiają i ułatwiają odbiór nie tylko w naszym kraju.

Czy jeden kawałek po angielsku na nowej płycie znaczy, że powoli zmierzacie w stronę śpiewania po angielsku?

Łysy: Zastanawiamy się nad pisaniem tekstów w języku angielskim i jest bardzo prawdopodobne, że część tekstów do następnych utworów nie będzie już po polsku. Czas pokaże.

Kaśka

www.myspace.com/selfrespecthc

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie