Tatuatorski weekend w Budapeszcie – relacja

Pin It

W jednej z najważniejszych metropolii Europy Środkowej, która jest ośrodkiem kulturalnym, naukowym, turystycznym i uzdrowiskowym, jest również miejsce dla alternatywnej sztuki. Konwencje tatuażu odbywają się w Budapeszcie od kilku lat. Impreza w centrum handlowym to jednak nowość. Mimo iż mogłoby się wydawać, że przestrzeń centrum handlowego nie pozwoli na dobre przestrzenne rozlokowanie stanowisk i klimatem nie pasuje do sztuki tatuażu, rzeczywistość okazała się całkiem inna.


Kiedy pod centrum handlowym w Budapeszcie GPS poinformował „jesteś na miejscu”, uznaliśmy, że mapa wgrana w urządzenie musiała być niekompletna. Z drugiej jednak strony napis nad wejściem „Lurdy Haz” był wskazówką, że to jednak tutaj. Weszliśmy do środka na poszukiwania. Mijając sklepy spożywcze, fast foody i sklepy z ciuchami, zobaczyliśmy studio tatuażu. Skoro w centrum handlowym mają siedzibę tatuatorzy, to dlaczego nie miałaby się tam odbywać impreza tatuatorska? I rzeczywiście, 2000 metrów kwadratowych strefy konferencyjnej na piętrze wypełniły otoczone zabudową boksy. I choć od komercyjnej przestrzeni sklepów oddzielały konwencję jedynie działowe ścianki, po przekroczeniu bramek wkraczało się w całkiem inny świat. Dywany na podłogach, duże przestrzenie między boksami i wygodna strefa chill out nadawały imprezie przytulnego klimatu.
Do Budapesztu przyjechało blisko 50 artystów z zagranicy i prawie 60 tatuatorów z Węgier. W Lurdy Haz pojawiły się takie postacie jak Boris, Jack Ribeiro, Sean Vasquez, Fat, Sarkozi Zsolt czy Volko i Simone z Buena Vista. Polaków reprezentował Paweł Wyrębiak (3rd Eye) i Andrzej Leńu Leńczuk (Alien Tattoo). Ten ostatni uczestniczył nawet w Art Fusion, między innymi u boku Fata i Jacka Ribeiro.

Konwencja w Budapeszcie 2011 – zdjęcia

Ważnym elementem imprezy były seminaria, które poprowadził m.in. Boris, Sarkozi Zsolt i Zagyvai Gabor. Oprócz tego nie zabrakło tradycyjnych atrakcji jak graffiti, art fusion, freak show, podwieszanie, występy kapel. Najciekawszym punktem programu były jednak jak zwykle konkursy tatuaże. Udało nam się złowić obiektywem kilka interesujących prac.

Galeria tatuaży

O ile w piątek i niedzielę odwiedzający nie zapełnili dużej przestrzeni konwencji, o tyle w sobotę na brak ludzi nie można było narzekać.
Co ciekawe, w ten sam weekend, w tym samym mieście, zaledwie siedem kilometrów dalej odbywała się druga konwencja tatuażu – Tattoo Expo. Została połączona z eventem motocyklowym i rozlokowała się w dużym pawilonie wystawienniczym. Tatuatorów było zdecydowanie mniej niż w Lurdy Haz. Kilku artystów z zagranicy i około 30 studiów z Węgier.
Czy tatuaże stają się na tyle popularne, że miasto potrzebuje aż dwóch tematycznych imprez w jeden weekend, czy może środowisko tatuatorskie w Budapeszcie jest tak podzielone, że nie jest w stanie dogadać się, co do imprez – tego niestety nie udało nam się ustalić. Faktem jest jednak to, że obie imprezy maja swoich sympatyków. Ciekawe, czy za rok obie imprezy znów odbędą się w tym samym terminie?
Bez względu na wszystko, warto wybrać się do Budapesztu. Nie tylko po tatuaż, ale też by zobaczyć przepiękną stolicę Węgier ze Wzgórza Gellerta; pospacerować uroczymi uliczkami wśród starych kamienic, odwiedzić drugie po londyńskim najstarsze metro w Europie i spotkać kontrolerów rodem z filmu Nimroda Antala, posłuchać niezwykłego języka oraz oczywiście zjeść i napić się po węgiersku.

Impreza odbyła się 11-13 marca 2011 roku.

KaśkaHCT

{googleAds}<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds} 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *