Transilvania Tattoo Expo, 5-7 czerwca 2009

Pin It

Małe konwencje, często organizowane po raz pierwszy, mają na pewno dużo niedociągnięć. Szczególnie te, które odbywają się w krajach, gdzie scena tatuażu nie jest jeszcze dobrze rozwinięta. Ale mają też mnóstwo zalet. Na małych imprezach nie ma napinania się, pędu do zdobywania nagród, pychy i obgadywania siebie nawzajem. Jest za to kameralność, luz i rodzinna atmosfera, która udziela się uczestnikom. Owszem jest mniej atrakcji i niższy poziom wykonywanych tatuaży, ale egzotyka takich konwencji wynagradza te braki. Taka była pierwsza odsłona rumuńskiej konwencji tatuażu – Transilvania Tattoo Expo, która odbyła się w Sybinie u podnóża gór Transylwanii.

Nie było wykładów ani prelekcji, nie było podwieszania się, nie było pokazów piercingu, grup tanecznych, widowisk ani wystaw. Były hardcorowo-metalowe koncerty, bodypainting, skromne Art Fusion, customowe motocykle i konkursy, w których nagrody kilka razy zdobyli nawet uczestnicy jury. Było egzotycznie! Cała impreza odbywała się w plenerze, przed transylwańskim kompleksem sportowo-rekreacyjnym w Sibiu w sąsiedztwie stadionu. Wystawcy zostali rozlokowani w namiocie, a niewielkie barierki dookoła namiotu wyznaczały teren konwencji. Na zewnątrz namiotu była scena, budki z tanim rumuńskim piwem i wysokimi fastfoodowymi stolikami bez stołków oraz ławki przed sceną i za namiotem. Rumuni mogą sobie pozwolić na konwencję po gołym niebem ze względu na panujący tam klimat. Choć nieklimatyzowany namiot dał się mocno we znaki przebywającym tam uczestnikom konwencji.

Konwencja, mimo iż w zamyśle miała być imprezą międzynarodową, zdecydowanie została zdominowana przez rumuńskie studia, m.in. Costi Tattoos, Bizzzart, Transilvania Tattoo, 6needles Tattoo, Industrial Tattoo, Schwarz Tattoo, Twinkle Tattoo Shop, Body Art czy Bas Tattoo. Kilka studiów przyjechało też z Bułgarii, jak np. Velev Tattoo czy Hibiscus Tattoo. Pojawiło się oczywiście paru gości z zagranicy. W Transylwanii stawił się m.in. Sarkozi Zsolt z węgierskiego Dark Art Tattoo, Ion z hiszpańskiego ArteSano Tattoo, Tattoo Village z Niemiec, Fat, który przebywa ostatnio w trasie po gościnnych studiach i lokalnych konwencjach oraz warszawskie studio Blackstar. Polacy, jak zwykle, mocno zaznaczyli swoją obecność. Nie tylko ze względu na krakowsko-warszawską integrację pod namiotem, ale również z powodu najciekawszego tatuażu rodem z Transylwanii, który powstał na pięciu ciałach oraz dwóm nagrodom dnia, które zgarnął Kuba z Blackstara.

Trumienki w wykonaniu tatuatorki z Twinkle Tattoo Shop i Theo z Industrial Tattoo, które postanowiła sobie wytatuować ekipa Blackstara, okazały się sporą atrakcją. Niestety nie udało się namówić organizatorów do tego, aby ten niecodzienny tatuaż na pięciu nogach mógł wziąć udział w konkursie o nagrodę Transilvania Tattoo. Jury doceniło natomiast prace Kuby, z których jeden był najlepszym tatuażem soboty, drugi – najlepszym tatuażem niedzieli. W piątek najlepszym tatuażem okazała się wspólna praca Fata i Castora. Jeśli chodzi natomiast o kolor – jednym z najlepszych okazał się Zsolt Sarkozi. Sporo ciekawych prac wyszło również spod maszynek rumuńskich tatuatorów, takich jak Icon z Bizzzart Tattoo, Teo z Industrial Tattoo czy Costi z Costi Tattoo.

Transilvania Tattoo Expo odbywała się w mrocznym muzycznym klimacie. Na scenie pojawiły się mocne ekipy rumuńskiej sceny hardcore/metal. Zagrała m.in. Truda – hardcorowo-metalowa kapela z rumuńskiego Cluj-Napoca, która rok temu wydała płytę „Taraf nation”, Heavy Duty – metal z Sibiu czy szykujący się właśnie do wydania płyty Betrayer – metal/trash/hardcore z mocnym charakterystycznym wokalem Petera. Na scenie pojawiła się też hardcorowa grupa Guerillas, która miała już okazję grać z takimi kapelami jak Sepultura czy Born From Pain. Ciekawostką na scenie były zespoły z Bukaresztu: rockowo-metalowo-alternatywny Act czy Redox, mieszanka rocka i death metalu z niesamowicie mocnym głosem wokalistki. Cristina śpiewa i gra na gitarze, podobnie jak Dan – podczas gigów wymieniają się i raz są wokalem bandu, raz gitarą.
Mimo powszechnie panującej opinii, że koncerty utrudniają pracę tatuatorom, w Rumunii nie było tego problemu, ponieważ kapele grały na zewnątrz namiotu. Mało tego, mocne dźwięki nadały imprezie specyficznego klimatu. Nie wiem, jak inni odwiedzający, ale Hardcore Tattoo na pewno wróci tam za rok.

KaśkaHCT

ZAPRASZAMY DO GALERII ZDJĘĆ Z KONWENCJI

{googleAds}
<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}    

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *