Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

W Kilku Słowach – słodko-gorzka prawda o polskiej scenie


W kilku Słowach
Pin It

W kilku SłowachIstnieją na scenie od marca ubiegłego roku. W połowie maja zadebiutują bezkompromisową, odważną płytą „Jedna scena, jedna ściema” z tekstami, w których dobitnie ukazują realia rządzące dzisiejszą sceną hc/punk. Do płyty dołączona będzie legitymacja „prawdziwego” hardcorowca :-), w którą koniecznie powinni się zaopatrzyć na przykład „forumowi opowiadacze”.
Z Delmą, gitarzystą zespołu W Kilku Słowach rozmawiamy między innymi o tym, że nie warto podążać za tłumem czy udawać kogoś, kim się nie jest.


Niedługo ukaże się wasz debiut. Tytuł płyty jest bardzo dosadny – „Jedna scena, jedna ściema”. Skąd taki pomysł?

Delma: To nie pomysł, to szara rzeczywistość. Te sztuczne podziały, kolejne wymyślone
szufladki. Po co? Tak naprawdę tylko po to, by poczuć się oryginalnym? Innym? Scena hc/punk istnieje w Polsce 10 może 15 lat. Na początku było więcej oldschoolowych kapel, bliskich kapelom punkowym. Potem z rozwojem internetu i łatwiejszym dostępem do muzyki, zaczęły pojawiać się kapele metalcorowe, beatdownowe i cholera wie, co jeszcze. W moim poczuciu scena powinna się wspierać, mam na myśli wspólne koncerty i tego typu sprawy, a nie tworzyć jakąś dziwną rywalizację, kto który gra czy mierzyć kapelę na podstawie sprzętu, a nie muzyki. Smutne, ale prawdziwe! I taka słodko-gorzka jest ta płyta.

W książeczce do płyty będzie zamieszczona legitymacja hardcorowca, którą można wyciąć… Kto według ciebie może (lub powinien) W Kilku Słowachlegitymować się takim „dokumentem”?
– Dokładniej jest to mistyczna legitymacja scenowa! 🙂 Tu raczej nie chodzi o legitymowanie się tym dokumentem, chodzi o trochę luzu, odrobinę dystansu do samego siebie. Często zdarza się, iż tworzy się jakaś sztuczną otoczka wokół hc, mam na myśli postawę tzw. taf gaj (z ang. tough guy, czyli twardy koleś – przyp. red.). Trochę się to wszystko pomieszało. Hc/punk od początku był i jest formą przekazu emocji, wykrzyczenia frustracji i wkurwienia. Jednocześnie (dla mnie przynajmniej) energią, spontanicznością i wsparciem kolegów oraz koleżanek, których łączy sposób życia i spojrzenie na pewne sprawy.  

Jacy są polscy hardcorowcy/punkowcy, a jacy twoim zdaniem być powinni?

– Jacy są, to widać na koncertach – żywiołowi, spontaniczni i wybredni. Wydaje mi się, że jest wśród nich „kompleks Ameryki”. Czasami patrząc na kapele na gigu, mam wrażenie, że chcą być bardziej amerykańscy niż Amerykanie. Tu nie chodzi o muzę, lecz zachowanie, ubiór czy kupę innych rzeczy. Śmieszą mnie też te wszystkie podziały, bezsensowne gadaniny na temat sprzedania się, braku zrozumienia kapel, które często dokładają do nagrania płyt, narzekania na terminy koncertów.
A jacy powinni być? Ciężko powiedzieć, bo każdy z nich to indywidualna jednostka. Brakuje nam jednak luzu i czasem podejścia do tego wszystkiego jak do dobrej zabawy. Uważam, że nie mamy się czego wstydzić. W internecie można znaleźć na przykład ślady, jak dzieciaki z Brazylii, Rosji czy Litwy jarają się polską sceną. Nie żyjemy w Ameryce i nie będziemy za to przepraszać.

W Kilku SłowachW jednym z kawałków śpiewacie, że ludzie nadużywają słów, a jeśli rozmawiają to przez maila/gg/myspace/skype itp. Jaki jest twój stosunek do internetu?
– Internet wymyślili ludzie i dla nich on jest. Z jednej strony to super sprawa, pod warunkiem, że wiesz, że to dodatek a nie całe życie. Komunikowanie się choćby w sprawie koncertów, odnajdywanie perełek w stylu rewelacyjna kapela np. z Rosji. Sam utrzymuje dużo znajomości przez internet, bo nie jestem w stanie rozmawiać oko w oko z moim przyjaciółmi z Wielkiej Brytanii. Równocześnie żyjemy w czasach, w których trzeba robić wiele rzeczy szybko, i tu znowu sieć pomaga. Nie można jednak zapominać, że mimo wszystkich nicków, privów nie jesteśmy anonimowi, więc trzeba być sobą w cyberprzestrzeni i w realu.

Jaki jest twój stosunek do dyskusji toczących się na forach? W ostatnim czasie było kilka gorących tematów… (atak na Final Strike i Spooka czy na Face Of Reality za pizzerię)
– Te wszystkie dyskusje to dla mnie jedno wielkie gówno. Wiadomości zasłyszane od kolegi, który wyczytał/usłyszał coś/gdzieś/kiedyś, nie sięgając do źródła czyli samych zainteresowanych, to ciężka klepa („klepa”, czyli beznadziejna sytuacja – przyp. red.). Forumowicze niczym rada najwyższa sceny hc/punk obradują, czy coś jest jeszcze hardcore czy mainstream. Ja pierdolę! Czy nie chodzi o to, by żyć w zgodzie z samym sobą i nie podążać za tłumem?

Wy za tym tłumem na pewno nie podążacie! Wasze teksty są bezkompromisowe, dobitnie ukazują polskie realia. Macie odwagę głośno mówić prawdę, czego wiele osób w dzisiejszych czasach nie potrafi.

– To co wykrzykujemy ze sceny, na płytach czy mp3 jest szczere i płynie z naszych przemyśleń. Nie jest to atak. Są to luźno zwarte spostrzeżenia, a że realia wyglądają tak a nie inaczej… Wiesz, wydaje mi się, że ludzie potrafią odczytać to, co mówimy jako szczere, nie wymuszone obserwacje. Czasami jednak trzeba mocno potrząsnąć, aby przywrócić pewne sprawy na właściwy tor.

W kawałku „Jak mam tu żyć” śpiewacie „jak mam tu żyć w tym chorym kraju/ ludzie mi tutaj rozwijać się nie dają”. Poczuliście na sobie to, o czym śpiewacie? W Kilku Słowach
– Myślę, że każdy twórca muzyki czy szeroko rozumianej sztuki odczuł pewną granicę, do której może się rozwinąć w zakompleksionym społeczeństwie. Bo jeśli to, co robisz, jest zbyt krzykliwe, zbyt nowatorskie lub inne od przyjętych schematów, musisz liczyć się z tym, że ten chory kraj nie będzie chciał poznać twojego pomysłu.

Jakiś czas temu, bodajże w Toruniu, mieliście z Eye For An Eye nieprzyjemność zetknąć się z naziolami. Z tego co wiem z plotek, mocno Ci się dostało. O co chodziło w całym tym zajściu?
– Szczerze powiedziawszy, nie wiem do dziś, czy chodziło o atak na klub czy konkretnie na nas. Fakty są takie, że rany wyleczyłem, a zęby wstawiłem – więc nie ma sensu robić reklamy bandzie idiotów.

A nie uważasz, że po latach spokoju (względnego) na nowo ożywa nazistowska przemoc? Skąd to się Twoim zdaniem bierze?
– Problem naziolstwa w Polsce istniał cały czas i będzie istnieć. Ostatnimi czasy zaczęło się po prostu znów robić o tym głośno, przez jeszcze większą radykalizację i stosowanie przemocy – a wiadomo, że to gazety i telewizja lubią najbardziej.

Grałeś wcześniej w Hartalu, grasz w EFAE. Znajdujesz czas i energię, by grać w kilku kapelach. Powiedz coś więcej o swoich dotychczasowych i obecnych projektach muzycznych?
– Rzeczywiście miałem przyjemność uczestniczenia w dwuletnim istnieniu zespołu Hartal, z którym nagraliśmy płytę „W odwrotną stronę”. Dla mnie to były naprawdę piękne chwile, które mogłem dzielić z chłopakami. Notabene, myślę, że mogę zdradzić fakt, iż chłopaki wracają po przerwie. Kibicuje im z całego serca! Przed Hartalem pogrywałem w paru kapelach, a ostatnią była ska/punkowa grupa Volte-Face. Z czasem, by uciągnąć granie w dwóch kapelach bywa różnie, lecz staram się nie dawać za wygraną wskazówkom! Energia? Energię daje mi właśnie granie z jedną i drugą bandą ludzi! Na co dzień jestem zwykłym trybikiem w hipermarkecie. Mało to punkowe, aczkolwiek za coś struny trzeba kupować!

W Kilku SłowachInni członkowie WKS też się gdzieś jeszcze udzielają lub udzielali?
– Miłosz, nasz basista udzielał się podobnie jak Wifon, nasz drugi gitarzysta w wyżej wspomnianym Volte-Face. Noczu, nasz wokalista, ja oraz Wifon graliśmy dawno temu w pewnej kapeli o nazwie The Pozers. Jednak nic z tego nie wyszło. Majeran natomiast to młoda bestia, grająca z nami jako z pierwszą kapelą.

Czasem słychać porównania WKS do Coalition. Słyszałeś takie opinie? Co Ty na to?
– Słyszałem, ale ciężko odpowiadać na takie pytania. Z jednej strony super być porównywalnym do kapeli, która zrobiła tyle szumu w polskim hc/punku. Druga strona medalu jest taka, że nazywamy się W Kilku Słowach i tak właśnie gramy. Nie będę ukrywał, że inspirujemy się miedzy innymi Coalition, lecz jeśli masz pięciu ludzi w kapeli, to trudno powiedzieć, że wpływ ma na nas tylko ta kapela. Mentalnie mówimy o tym samym, ale innymi słowami, bo nie jesteśmy jednak aż tak dobrymi tekściarzami jak Zbyszek. Notabene, naszą płytę miksował i masterował Czaja, znany między innymi właśnie z tej kapeli.

Sam też bawisz się podobno w realizatora.
– Realizator to za duże słowo! Staram się pomagać i równocześnie uczyć miksować, bo jest to jedna z rzeczy, które chciałbym w życiu robić. Jednak wiadomo do tego potrzeba czasu, ciężkiej pracy i pieniędzy. Dawniej starałem się pomagać kapelom od nas lub tym, które znałem i z którymi dzieliłem scenę. Chałturniczymi metodami coś tam tworzyliśmy. Teraz jednak brakuje mi czasu, by poświęcić się dalej tej pasji. Ale będę starał się do tego wrócić.

A jak się ma oświęcimska scena? Podobno szczególnie lubicie kalifornijskie klimaty?

– To miejsce i ta scena jest specyficzna. Nie potrafię jednak powiedzieć, czy lubimy Kalifornię. Jest spory odzew na kapele takie jak Maypole, Fast Forward czy CF98, ale jednocześnie tyle samo ludzi przychodzi na hc gigi czy ostatnimi czasy metalowe wynalazki.

Przepytywała Kaśka

Premiera płyty „Jedna scena, jedna ściema” odbędzie się 21 maja w Brzeszczach. Wspólny koncert zagrają: W Kilku Słowach, Eye For An Eye, Stone Heart i Foreplay. Impreza rozpocznie się o godz. 18.

http://www.myspace.com/wkilkuslowach

 {googleAds}
<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie