Wrocław Tattoo Konwent – pierwsza edycja już wkrótce!

Pin It

Ostatnio tatuatorski rynek obiegła elektryzująca wiadomość. Na polskiej mapie konwencji pojawił się kolejny, bardzo interesujący punkt – Wrocław Tattoo Konwent. Jak się okazuje nazwa nie bez przyczyny przypomina imprezę Gdańsk Tattoo Konwent. Za organizację wrocławskiego show w dużej mierze odpowiedzialna jest bowiem ekipa znad morza. Portal Hardcore Tattoo jest patronem medialnym wydarzenia. Na nasze pytania odpowiada Marcin Pacześny, organizator sprawdzonej już imprezy w Gdańsku i jej młodszej siostry we Wrocławiu.

Tattoo Konwent Gdańsk będzie miał swoją wrocławską odsłonę. Skąd pomysł, żeby zorganizować imprezę tatuatorską we Wrocławiu?
Marcin:
Myślę, że jeśli rozwija się jedną inicjatywę, to naturalnie przychodzi chęć, żeby rozwijać ją również w innych miejscach. Jesteśmy zbyt ambitnymi ludźmi, żeby wytrzymać w jednym miejscu. Poza tym uważam, że w każdym większym mieście powinien istnieć festiwal, który zadowoli mieszkańców danego regionu.

Jakich atrakcji możemy się spodziewać we Wrocławiu? Będzie to, podobnie jak w Gdańsku, konwent połączony z koncertami?
– Wrocławski Tattoo Konwent będzie się różnił od gdańskiej edycji. Stawiamy na muzykę, jednak lżejszą – rock, ska, d&b. Do tego dojdą pokazy dla publiczności, od fireshow po zupełne nowości. Na zewnątrz staną dziesiątki customowych samochodów oraz odpicowanych rowerów. Dodatkową atrakcją będzie osobna sala dla tatuatorów tradycyjnych i kilka konkursów przeznaczonych tylko dla nich. Wzorem Gdańska, wystawcy będą naszym przysłowiowym oczkiem w głowie. Tak samo, jak szeroka promocja i umowy sponsorskie.

Kto jest głównym organizatorem imprezy?
– Imprezę organizują dwa wrocławskie studia: Stoneheads Wrocław oraz Skullmaster. Oprócz tego Tomasz Majchrzyk z krakowskiego Rock&Ink i ja z Tattoo Konwent.

Rok temu była we Wrocławiu konwencja tatuażu, ale niestety skończyło się na pierwszej edycji. Nie boisz się takiego obrotu sprawy?
– Gdybym z góry zakładał porażkę, to nie brałbym się za organizację tego typu imprezy. Wyciągamy wnioski i uczymy się na błędach, nie tylko naszych, ale także tych popełnionych przez innych. Nie boimy się także krytyki, traktując ją często jak darmową lekcję.

A propos krytyki. Niektórzy uważają, że organizowanie imprezy w nie swoim mieście, to wpychanie się na cudzy teren. Co o tym sądzisz?
– Nie rozumiem takiego podejścia. Dla mnie wygląda to tak: ktoś organizuje festiwal w swoim mieście, niestety impreza pada po pierwszej edycji. Pozostałe studia w zupełnie dżentelmeński sposób czekają kolejny rok, aby przekonać się, czy poprzedni organizator nie zorganizuje swojej imprezy ponownie. Nie organizuje, co dla mnie (i nie tylko dla mnie) znaczy, że inne osoby mogą spróbować swoich sił. Gdy ktoś otwiera sklep w innym mieście, nie musi pytać właścicieli wszystkich sklepów w danym okręgu o pozwolenie. I to jest normą w cywilizowanym świecie. Myślę, że w światku tatuatorskim poszliśmy jeszcze dalej i tutaj organizatorzy czekają rok, aby zobaczyć co i jak. Poza tym, połowa organizatorów Wrocław Tattoo Konwent pochodzi właśnie z Wrocławia, a Skullmaster to jedno z najstarszych działających tam studiów (1995). Nikt tych studiów nie pytał wcześniej czy nie mają ochoty zorganizować tam konwentu, a przecież mają do tego takie samo prawo jak każdy inny salon.

Zobacz: Gdańsk Tattoo Konwent 2011 – relacja i galeria

Czy gdańska impreza nie ucierpi na tym, że wzięliście się za inne miasto? Masz wystarczająco dużo czasu, żeby ogarnąć wszystko?
– Podzieliliśmy się obowiązkami z Adamem. On do kwietnia dba tylko o Gdański Tattoo Konwent. Po wrocławskim konwencie (28-29 kwietnia) ruszamy razem z pracami nad gdańskim festiwalem, który w roku 2012 będzie dysponował rekordowym budżetem i zaskoczy was kilkoma dużymi niespodziankami.

Masz już w planach kolejne miasta, w których zorganizujesz konwencję?
Spokojnie, nie mamy planu opanowania Polski, chociaż zapewne niektórzy robią z nas już demonów tej sceny. Chcemy po prostu dawać ludziom dobre imprezy tam, gdzie inni nie udźwignęli ciężaru ich organizacji.

Pojawiły się plotki, że dążycie do monopolizacji rynku konwencyjnego w Polsce.

– Według mnie monopol w tak małym środowisku tatuatorskim, jakie istnieje w Polsce, wyglądałby tak: Jest studio. Organizuje rocznie osiem festiwali (żaden inny już nie istnieje). Do tego posiada dwie gazety oraz prężny portal internetowy. Oprócz tego prowadzi filie swoich salonów w liczbie 20 sztuk… Czy to jest realne? Nigdy w życiu! Więc plotki o jakimkolwiek monopolu można między bajki włożyć. To się po prostu nie uda w środowisku mającym tak wysoką świadomość i ceniącym sobie niezależność.

Jak oceniasz obecny rynek konwencji w Polsce? Dokąd zmierzamy?
– Jesteśmy ciągle za zachodem, jednak wierzę, że największy boom na tutuaż artystyczny wciąż przed nami. Powtarzając za Tomkiem Majchrzykiem: pokolenie wychowane w wolnych latach 90. kończy dziś studia. Dla nich tatuaż to już żadne zło. Mało tego, mają pieniądze. Ten rynek musi rosnąć.
Oceniam, że w Polsce w roku 2012 będą liczyły się cztery konwecje – Tattoofest, Wrocław Tattoo Konwent, Gdańsk Tattoo Konwent i mam szczerą nadzieję, że dołączy do nich też warszawska impreza – Body Art Convention.

Rozmawiała KaśkHCT

Więcej: Wrocław Tattoo Konwent

{googleAds}<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds} 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *