List-relacja z Tattoo Konwentu

Pin It

„Ahoy piraci! Przyznam szczerze, że gdy po raz pierwszy przeczytałam, że ktoś zamierza zorganizować konwencję tatuażu w Gdańsku, to zastanowiłam się, czy jest jeszcze miejsce na kolejną konwencję w Polsce. Napisałam nawet gdzieś, że pewnie zgarniecie kasę za boksy i wyemigrujecie na Majorkę. Okazało się jednak, że miejsce jest! Mimo że tylko w tym roku już dwie tatuatorskie imprezy za nami i dwie kolejne na nas czekają” – pisze Rdza w relacji (w formie listu do organizatorów) z Tattoo Konwentu, który odbył się w Gdańsku 25 i 26 lipca.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z IMPREZY

Nawet przełom lipca i sierpnia, obfitujący w niebranżowe, ale skutecznie wysysające portfele i zapełniające kalendarze sprawdzone imprezy, nie zaszkodził dziewiczemu przecież przedsięwzięciu.
Postindustrialna sceneria Centrum Stoczni Gdańskiej od razu nas urzekła, a wykorzystanie naturalnego podziału budynku na pomieszczenie koncertowe, wystawowe i gastronomiczne było strzałem w dziesiątkę. Nikt nikomu nie przeszkadzał. Fani spokojniejszych brzmień upajali się brzęczeniem maszynek, nie niepokojeni przez mlaskanie czy siorbanie jedzących gości, którzy z kolei mieli gdzie usiąść, by w spokoju zjeść nie przeszkadzając ani tatuatorom, ani osobom w strefie koncertowej.  A mnie, mimo że nie palę, niesamowicie podobał się widok z palarni na stoczniowe żurawie i fragment kadłuba statku. I tu duży plus od mojego palącego kolegi za to, że nie trzeba było wychodzić z terenu konwencji, żeby się “dotlenić”.
Domyślam się, że w przyszłym roku będzie więcej boksów i studiów, więcej gości, może więcej kapel czy atrakcji pomiędzy konkursami. Ale pewna kameralność tej pierwszej konwencji, spowodowana może nieufnością a może datą, wyszła konwencji na dobre. I była świetną rozgrzewką przed przyszłym rokiem.
Fakt, dziwiły nas panie z pieskami w części wystawowej oraz jeden czy dwóch panów z piwem. Nic poza konkursami też nie przyciągało nas pod scenę, chociaż kątem oka widziałam tańczące dziewczyny w dreadach i falbaniastych kieckach. Atmosfera była jednak naprawdę bardzo dobra. Mieliśmy okazję spotkać starych znajomych, z którymi widujemy się tylko na konwencjach; poznać nowych ludzi; powitać na polskiej ziemi Sida i Zappę, a przy okazji przekuć tę internetową znajomość w realną i dodać jeszcze jedną pozycję w kalendarzu chłopaków; spotkać autorów naszych pierwszych tatuaży (Kandini odnalazł się po latach) i umówić się na kolejne; podpatrzeć mistrzów przy pracy (Myśków był szczególnie oblegany) i dokarmiać ich klientów cukierkami; polansować się i poznać Jarka Jakimowicza (który swoją osobą, chcąc nie chcąc, zareklamował gdańską konwencję i studio Pandemonium na pudelku).

Nie byłabym jednak sobą, gdybym trochę nie pozrzędziła. Ale potraktujcie to raczej jak szukanie dziury w całym niż wbijanie szpili. Tym bardziej, że cala rzesza przede mną już zdążyła wytknąć wam, że:
1. Trudno było trafić na miejsce.
I fakt, mapa została w domu i wytatuowane osoby podążały za innymi wytatuowanymi osobami w nadziei, że te wiedzą gdzie idą, lądując przy bramie do stoczni. Dzięki temu niektórzy z nas mieli jednak okazję zobaczyć Lecha Wałęsę.
2. Akustyka była słaba.
Niektóre numery rozpoznawałam dopiero w połowie, ale niech pierwsza rzuci kamieniem ta z hojnie obdarzonych przez naturę pannic, która nie uśmiechnęła się, czując falowanie biustu w sali koncertowej.
3. Nie było niczego mięsnego do jedzenia.
Ale nie przyjechaliśmy tam jeść i z tego co wiem kilkugodzinny brak mięsa nikogo do zapaści nie doprowadził.
4. Piwo było drogie.
Pić też tam nie pojechaliśmy. No i nikt nikomu toreb nie przeszukiwał przy wejściu, nie?
5. Konferansjerka do niczego.
Cóż, nie każdy urodził się Krzyśkiem Ibiszem. Chociaż wypada pamiętać, że konferansjer nie jest gwiazdą samą w sobie i służy tworzeniu oraz podkreślaniu imprezy, a pretensjonalny ton jeszcze nikomu w tym nie pomógł.
6. Obsługa czasem dawała popis niewiedzy.
Pamiętajmy jednak, że wiele osób okazuje przywiązanie do twórczości Dostojewskiego, nazywając Myśkowa Myszkinem.
Ale to wszystko już wiecie i słyszeliście do znudzenia.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z IMPREZY

Jako lokalna patriotka i zwolenniczka promowania tożsamości kulturowej i podkreślania jej odrębności muszę jednak napisać, że bardzo brakowało mi właśnie lokalnych motywów. Podkreślenia tego, że jesteśmy w Gdańsku, w sposób inny niż widok z palarni, nazwa miejsca, plakat czy nawet konkurs na przebranie, który nie wypalił. Ktoś gdzieś napisał, że Wasza konwencja stanie się na pewno konwencją europejską. Życzę Wam tego z całego serca. Marzy mi się jednak, żeby nie była to po prostu kolejna konwencja na mapie Europy, tylko impreza gdzie klimat miejsca jest mocno zaznaczony. Nie muszą to być zaraz wytatuowani stoczniowcy czy muskularni marynarze w roli hostess, ale wystawa zdjęć tatuaży inspirowanych morzem czy marynistycznymi klimatami albo konkurs na najlepszy tatuaż związany z morzem byłyby bardzo ciekawymi akcentami, wyróżniającymi Was spośród innych tego typu imprez.

Jednak biorąc pod uwagę, że to pierwsza organizowana przez Was konwencja (a wszyscy wiemy, że są tacy, którzy i dziesiątej nie umieją zrobić jak należy) – chapeaux bas. I wiedząc, że uczycie się na niedociągnięciach i jesteście otwarci na krytykę, jestem pewna, że w przyszłym roku nie będzie powodów do narzekań.
Na koniec dodam, że cieszę się ogromnie, że Pomorze doczekało się w końcu dobrej imprezy, a Trójmiasto przestało być konwencyjną terrą incognitą. Obyło się co prawda bez fajerwerków, ale miłe uczucie zmęczenia i spełnienia w niedzielę wieczorem świadczy tylko o tym, że był to bardzo udany weekend.

Rdza

Poniżej przedstawiamy wyniki konkursów:

Tatuaż mały czarno-szary
1. Piotr, Evil Tattoo
2. Bartek, Gulestus
3. Jarząb, Blues Tattoo

Tatuaż duży kolorowy

1. Broda, Blackstar
2. Maniek, TattooMan
3. Dave, Kult

Tatuaż kompozycja damska

1. Zbyszek, Dereniowa
2. Niewczas Czas Tattoo
3. Piotr Von Bunker

Tatuaż I dnia Konwentu

1. Myśków, Viking
2. Krzysiek, Azazel
3. Darecki Darkness Tattoo

Tatuaż duży czarno-szary

1. Aldona Szery Tattoo
2. Damian, Ultra Tattoo
3. Jarek, Tat-Studio

Tatuaż mały kolorowy

1. Damian, Ultra Tattoo
2. Damian, Ultra Tattoo
3. Dominik, Miniol Tattoo

Tatuaż kompozycja męska

1. Andrzej,  Krokodyl
2. Edek,  Krokodyl
3. Jarek, Tat-Studio

Tatuaż tradycyjny

1. Marcin, Sauron
2. Marcin, Jatutattoo
3. Macias, Leżeć

Tatuaż II dnia Konwentu

1. Myśków, Viking
2. Bartek, Gulestus
3. Jarząb, Blues Tattoo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *