Z Body Art Convention na wystawę Beksińskiego

Pin It

Bardzo fajnie się złożyło, że w weekend, kiedy będzie odbywała się impreza Body Art Convention (12-13 listopada), w Warszawie będzie jeszcze jedno niezwykle atrakcyjne wydarzenie – wystawa prac Zdzisława Beksińskiego. Jego twórczość silnie zaznaczyła sztukę polską drugiej połowy dwudziestego wieku.


Beksiński zaczął pracę twórczą od fotografii, w latach 50. Już wtedy pojawiała się w nich skłonność Beksińskiego do silnych zniekształceń figury ludzkiej i do poszukiwań czysto estetycznych, abstrakcyjnych. Był on przeciwnikiem reportażu fotograficznego uważając, że fotografia, tak jak malarstwo, powinna przekształcać rzeczywistość, a nie tylko zdawać z niej sprawę. Napisał on wtedy istotny artykuł pod tytułem „Kryzys w fotografii i jak go przezwyciężyć”, w którym jasno określił charakter fotografii, którą zamierzał sam uprawiać i jaką zalecał innym twórcom.

W kilka lat potem, uznając, że fotografia nie pozwala mu dać pełnego wyrazu swoim wizjom estetycznym, zarzucił ją na zawsze i zajął się rysunkiem. We wczesnych latach 50. były to rysunki półabstrakcyjne, zgodne z panującym wówczas duchem. Lecz szybko przeszedł Beksiński do rysunków pełnych trwogi, seksu, sadyzmu i cierpienia. Jego podświadomość, skłonna do masochizmu, mogła się w ten wysublimowany sposób wyładować z męczących ją obsesji. Szereg tych rysunków jest pokazany na warszawskiej wystawie.

Lecz i tu Beksiński nie mógł znaleźć pełnej formy wyrazu. Toteż pod koniec lat 60. zaczął malować. Robił to od początku z ogromną starannością, choć nigdy nie uczęszczał do Akademii Sztuk Pięknych. Sam nauczył się warsztatu, którym do dziś zadziwia widzów. Jego obrazy, zawsze malowane na płycie pilśniowej, na ogół olejną farbą, przez wiele lat, prawie do 1985 roku, przedstawiały fantastyczne, psychodeliczne pejzaże, postacie, budowle i krzyże o silnych barwach, z wielką ilościa szczegółów. Malowane były trochę na wzór holenderskich „fijnschilders” z siedemnastowiecznej szkoły Lejde, to znaczy tak, iż nie zauważa się w nich pociągnięcia pędzlem.

W 1983 roku związał się Beksiński z Piotrem Dmochowskim, żyjącym w Paryżu, który od tego czasu zajmuje się propagowaniem jego talentu w Polsce i w zachodniej Europie. Przez pewien czas handlował on obrazami Beksińskiego, jednocześnie tworząc własną kolekcję najlepszych prac. Oficjalna współpraca między malarzem a marszandem ustała w 1995 roku. Lecz Piotr Dmochowski nadal kolekcjonował prace Mistrza odkupując obrazy od najróżniejszych ich posiadaczy.

50 obrazów, 100 rysunków i 100 zdjąć, wystawianych obecnie w Domu Artysty Plastyka należy do kolekcji Piotra Dmochowskiego, która od szeregu lat była zdeponowana w Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie. Ponieważ minęło piętnaście lat od ostatniej wystawy, jaką Dmochowski urządził Beksińskiemu w szeregu miast w Polsce (w tym w Warszawie, Łodzi, Krakowie i Gdańsku), oraz dlatego, że minie niedługo już siódma rocznica tragicznej śmierci Mistrza, właściciel kolekcji zaproponował Zarządowi Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków wystawę ze zbiorów częstochowskich.

Obecnie trwają rozmowy z różnymi instytucjami w Polsce (w tym również i w Warszawie) by znaleźć miejsce dla stałej wystawy całej kolekcji po śmierci jej właścicieli.

 

Wernisaż wystawy odbędzie się już w poniedziałek (7 listopada) o godz. 18.

Galeria DAP | Galeria LUFCIK – Dom Artysty Plastyka, ul. Mazowiecka 11a, Warszawa
Wystawa potrwa do 20 listopada.

Wstęp na wystawę: 10 zł

{googleAds}<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}    

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *