Converge “Axe To Fall” – recenzja płyty

Pin It

“Porównywanie „Axe To Fall” do starszych płyt nie ma żadnego sensu, ponieważ chłopaki ewoluują w zaskakującym tempie. Dla mnie ten krążek jest jakby kontynuacją i rozbudową innowacyjnego „Jane Doe” i rewelacyjnego „No Heroes” – pisze o najnowszej płycie zespołu Converge Rafcyk, który obejmuje w swoje władanie dział Recenzje na Hardcore Tattoo.
Zapraszamy do regularnego odwiedzania działu.


Converge “Axe To Fall”

20 października wyłonił się z czeluści piekielnych ósmy studyjny krążek amerykańskiej hordy z Salem w stanie Massachusetts. Bannon i spółka kazali nam czekać trzy lata, odkąd popełnili swój ostatni album „No heroes”. Osobiście czekałem na nowe wydawnictwo z wypiekami, gdyż Converge z płyty na płytę coraz bardziej zaskakuje swoich fanów. Koniec ściemniania! Teraz więcej o samym materiale. Krążek otwiera tnący jak brzytwa „Dark horse” i od pierwszych sekund nie mamy wątpliwości, że w kolumnach napierdala nie kto inny jak Converge – brud, syf, matematyka, trashowe solówki K.Ballou i oczywiście hardcore. Zatwardziałym fanom tego zacnego zespołu, album nie wejdzie bez popity, lecz po paru odsłuchach na pewno znajda coś dla siebie. Porównywanie „Axe To All” do starszych płyt nie ma żadnego sensu, ponieważ chłopaki ewoluują w zaskakującym tempie. Dla mnie ten krążek jest jakby kontynuacją i rozbudową innowacyjnego „Jane Doe” i rewelacyjnego „No Heroes”.
„Axe To Fall” sprawia wrażenie trzywarstwowej. Motoryczny i euforyczny początek – „Dark Horse”, „Reap What You Sow”. Tytułowe „Axe To Fall” to już iście diabelskie, niemiłosierne napierdalanie we wszystkie instrumenty. Kolejne numery napędzają album jeszcze bardziej (gdzie nie gdzie okraszone trashowymi momentami, co wychodzi kapeli bardzo na plus), by na moment zwolnić na „Worms Will Feed/Rats Will Feastz”. Ten numer może nużyć, gdyż jest oparty na jednym ogrywanym w kółko riffie, lecz Bannon swoim głosem wprowadza słuchacza w pewien trans i otępienie. W ogóle wokale na tej płycie są jakby schowane z tyłu i tylko momentami wychodzą przed wściekle obijającego swoje bębny Bena Kollera. Kolejno rozpędzamy się od „Wishing Well”, by nabrać prędkości na kolejne numery.
Na płycie nie zabrakło też wyśmienitych gości, jak na przykład Steva von Tilla z Neurosis na wokalu w utworze „Cruel Bloom”.
„Axe To All” sprawia wrażenie płyty bardzo równej i przemyślanej. Całość psuje jedynie numer „Dameges”, który niepotrzebnie stopuje i „muli” całą płytę. Krążek kończą dwa wyśmienite numery, wspomniany wyżej „Cruel Bloom” oraz „Wretched World” spełniające funkcje swoistego hamulca… I właśnie w tym momencie ekipa z  Salem wprowadza element zaskoczenia. Utwory te spokojnie mogłyby znaleźć się w komercyjnym radiu. Jest tu śpiew obu panów – Bannona i Tilla, są ckliwe nastrojowe melodie – rock’n’rollowy klimat pełną gębą. Jeśli twoja bejbe, żona, mąż, rodzice czy sąsiedzi mają dość jazgotu, to na dwa zamykające całość kawałki nie pozostaną obojętni! Śmiem twierdzić, że jeśli ktoś nie może się przekonać do Converge, to tymi numerami zostaną kupieni bez dwóch zdań.
Bez zbędnego pierdolenia, końcówka roku należy do Converge i ich genialnego tworu jakim jest „Axe To Fall”.

Rafcyk

Ocena: 4/5

Converge – Axe To All – 2009

01. Dark Horse 2:54
02. Reap What You Sow 2:39
03. Axe To Fall 1:41
04. Effigy 1:42
05. Worms Will Feed/Rats Will Feast 5:52
06. Wishing Well 2:49
07. Damages 4:26
08. Losing Battle 1:46
09. Dead Beat 2:36
10. Cutter 1:40
11. Slave Driver 2:48
12. Cruel Bloom 4:01
13. Wretched World 7:10

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *