Festiwal Sztuki Ciała w Olsztynie

Pin It

„Pierwsze podwieszanie dla otwartej publiczności to dla mnie coś nowego. Nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać, jakie mogą być reakcje widzów – przyznaje Martwy z grupy Blissful Pain, która na czwartej edycji Olsztyńskiego Festiwalu Sztuki Ciała (24-25 października 2009) po raz pierwszy wystąpiła komercyjnie. Do tej pory grupa realizowała podwieszania tylko na zamkniętych imprezach. Jak było? Oddajemy głos Martwemu, który opisuje swoje wrażenia przywiezione z Olsztyna.

   
Pierwszy dzień, sobotnie popołudnie, przyjazd na olsztyński dworzec PKP, na którym przywitała mnie uśmiechnięta od ucha do ucha współorganizatorka festiwalu. Po krótkiej autobusowej wycieczce po Olsztynie zostawiłem cały swój sprzęt w wynajętym przez organizatora hotelowym pokoju. Chwila odpoczynku, odświeżenie się po podróży i czas wyjść na spektakl tańca Butoh. Na miejscu przywitałem się z organizatorem i po krótkiej rozmowie w sprawach dnia następnego, zaczął się pokaz. Taniec okazał się zupełnie czymś innym niż to, czego oczekiwałem. Bardzo mile mnie to zaskoczyło, bo poziom artyzmu tego przedstawienia był na naprawdę wysokim poziomie. Po performance pani Sylwii udaliśmy się na afertparty dnia pierwszego połączone z before party dnia następnego. Wspólne piwo z organizatorami i sobotnimi artystami. Nadszedł czas powrotu do hotelowego pokoju wraz z moimi modelami: Anouk i Kaktusem. Trzeba się wyspać i zregenerować siły na podwieszanie.

Niedzielny poranek wbrew moim oczekiwaniom był dosyć spokojny i powolny. Bez niepotrzebnych nerwów. O godzinie jedenastej zdaliśmy klucze od hotelowego pokoju i udaliśmy się do olsztyńskiego klubu studenckiego „Grawitacja”. Wykonałem wstępne oględziny miejsca, w którym miałem tego wieczoru wykonać podwieszanie. Kilka przymiarek i po chwili wybrałem najbardziej optymalną opcję zainstalowania całej niezbędnej konstrukcji. Około godziny dwunastej zaczęli zbierać się pierwsi widzowie. Pokaz capoeiry, taniec brzucha, bodypainting, art fusion i konkurs na najlepszy tatuaż plus stoiska dwóch polskich studiów – Pandemonium i Jokers, gdzie można się było wytatuować. Wszystkie te atrakcje poprzedzały finalny pokaz – podwieszanie ciała. Organizator Adrian przedstawił grupę Blissful Pain, w składzie liczącym tym razem jedną osobę – mnie. W tym momencie mój spokój dobiegł końca i zaczęło się to, na co około 200 widzów czekało od dłuższego czasu. Czułem na sobie muskające spojrzenia publiczności, skupiające się na każdym detalu wykonywanych przeze mnie czynności.

Na pierwszy ogień poszła Anouk w pozycji Lotus. Przygotowania, ze względu na pozycję, jedną osobę wykonującą zabieg przy maksymalnym możliwym poziomie zachowania czystości i dziewiczy rejs poprzez tłum patrzących mi przez ramię ludzi, trwały około 50 minut. Po tym męczącym dla wszystkich czasie nadeszła chwila, kiedy Anouk uniesiona kilkanaście centymetrów nad ziemię spowodowała wstrzymanie oddechu całej publiczności. Kilka chwil później, kiedy odwróciłem ją twarzą w stronę widowni, zostaliśmy zbombardowani gromkimi brawami. Wśród widowni było czuć falę mieszanych emocji, począwszy od obrzydzenia i szoku, na zachwycie i bliżej nieokreślonej euforii kończąc. Wiele obrotów, parę chwil bujania się i czerwone skrzydła Anouk zostały podcięte – znalazła się z powrotem na ziemi. Następny na liście do zawiśnięcia na linie był Darek, współorganizator festiwalu. Większość publiczności opuściła już „Grawitację”. Przygotowanie Darka do podwieszenia w pozycji Suicide trwało znacznie krócej. Po paru minutach mógł już cieszyć się lataniem w powietrzu. Niestety, jego pierwszy raz na hakach był tak mocno emocjonujący, że Darek omdlał. Nie było to nic poważnego, ale nie zdecydowaliśmy się na jego dalsze loty. Były brawa za odwagę. Ostatnią osobą podwieszaną tego wieczoru był Kaktus, weteran suspension. Zawisł na hakach po raz trzeci, tym razem w pozycji za kolana. Zawsze pełen pozytywnej energii i tym razem Kaktus zalewał nią całe swoje otoczenie, nawet podczas wiszenia.

Po całym pokazie, ku mojemu zdziwieniu, ze wszystkich gapiów tylko jedna osoba zapytała mnie o suspension. Z prawie 200 osób, tylko jedną osobę zainteresowało zjawisko podwieszania. Później nastał czas sprzątania całego bałaganu i mojego sprzętu. Ja pakowałem wszystko co moje do walizki, a Kaktus zajął się zwijaniem liny. Tego wieczora afterparty pomimo szczerych chęci nie trwało specjalnie długo. Zmęczenie po całym dniu intensywnej pracy organizatorów i krótkiej acz intensywnej mojej, dało się bardzo mocno we znaki. Wypiliśmy po kilka piw, pożartowaliśmy, pośmialiśmy się, ale nie zabrakło też poważnych rozmów dotyczących organizacji i podsumowania. Czyli było wszystko, co powinno się znaleźć na takim afterze. Adrian ugościł moich modeli w swoim mieszkaniu, a ja udałem się na zasłużony odpoczynek do hotelu.

Podsumowując, to była świetnie zorganizowana impreza. Jeśli coś było nie tak, to tylko i wyłącznie wina artystów, którzy się nie zjawiali bądź gubili nagle zasięg na kilka godzin. Bardzo mocno chciałbym podziękować Adrianowi i Darkowi za zaproszenie mnie na tę imprezę i doskonałe ugoszczenie mnie. Anouk i Kaktus byli tego dnia niczym część zespołu. Ich pomoc była niesamowita, wspierali mnie fizycznie i mentalnie, za co im również bardzo dziękuję. Wielkie podziękowania należą się również Magdalenie za wspieranie mnie duchowo i za jej obecność przy mnie w ważnych chwilach. Bardzo chętnie zagoszczę ponownie na Festiwalu Sztuki Ciała, tym razem na jego piątej edycji.

Martwy

www.suspension.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *