Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

Tattoo Konwent pod znakiem horror


Pin It

Za 70 dni czeka nas kolejna odsłona młodej, ale coraz lepiej zapowiadającej się imprezy tatuatorskiej. Aż trudno uwierzyć, że gdański Tattoo Konwent odbędzie się dopiero po raz drugi. Świetna organizacja, mnóstwo znakomitych artystów, dużo atrakcji i niepowtarzalny hardcorowy klimat (nie tylko pod względem muzycznym 🙂 sprawia, że tej imprezy nie sposób sobie odpuścić. Na dodatek, to duże logistycznie przedsięwzięcie ogarnia tylko dwie osoby –  Marcin Pacześny i Adam Jakubowski (Pandemonium Crew). Postanowiliśmy podpytać chłopaków o tegoroczne atrakcje oraz o to, jak sobie radzą z organizacją. Na nasze pytania odpowiada Marcin.


Tegoroczna impreza zorganizowana jest z dużo większym rozmachem – więcej artystów, więcej atrakcji. Pierwsza, bardzo udana zresztą, edycja konwencji pewnie dała wam motywację do działania, by iść do przodu z tą imprezą.
Marcin:
To, że pierwsza impreza wyszła, było dla nas absolutnym szokiem. Nie w tym sensie, że się  nie przygotowywaliśmy. Jednak kiedy robi się przeskok w organizacji z koncertu dla 150 osób do imprezy na 2,5 tys, to ilość spraw wydaje się na pierwszy rzut oka nie do ogarnięcia. Tym bardziej, że zaczęliśmy z dość wysokiego pułapu. Mogliśmy zacząć od 30 boksów i kilku podstawowych atrakcji i pewnie byłoby mniej stresu i problemów z organizacją. Zrobiliśmy inaczej, wydaje nam się że wyszło nie najgorzej i mamy nadzieję, że nie tylko my tak uważamy!

Jakie wnioski wyciągnęliście z pierwszej edycji i co zdecydowaliście się poprawić?
– To jest właśnie chyba taka trudna sprawa dla każdego organizatora. Robisz imprezę, ludzie cię za coś chwalą, ale i krytykują, co jest rzeczą normalną. Jeśli sobie ich uwag nigdzie nie zapiszesz, to za rok się już o nich nie pamięta i to co kilka dni po imprezie miało priorytet do poprawy za rok, po pewnym czasie umyka z głowy. Na szczęście kilka rzeczy sobie zapisaliśmy, zamknęliśmy w ‚tajnym miejscu’, żeby się nie zgubiły i oto planowane „poprawki”:
* krytyka dotknęła konferansjera – w tym roku wystąpi w tej roli Domino, który oprócz bogatej wiedzy ma już doświadczenie w prowadzeniu takich imprez;
* poprawimy nagłośnienie – scena na zewnątrz;
* będzie dostępny dokładny, godzinowy plan imprezy i plan koncertów;
* niektórzy narzekali na zbyt małe boksy, toteż w tym roku daliśmy wystawcom dość duży wybór ich wielkości;
* postaramy się też bardziej doświetlić niektóre miejsca.
To chyba te ważniejsze poprawki. Niestety Rdza (autorka relacji z ubiegłego roku – przyp. red.), na cenę alkoholu wpływu nie mamy :-). Oprócz tego zmienimy trochę mniejszych rzeczy, ale nie będę aż tak zanudzał!

Jednym z takich elementów jest przeniesienie sceny na zewnątrz stoczniowych hal. Jak to wszystko będzie zorganizowane – namiot czy scena pod gołym niebem?
– W tym roku mamy zamiar stworzyć zamknięta przestrzeń festiwalową, tj. wykorzystać hale Centrum Stoczni Gdańskiej, a także miejsce przed nią. Wewnątrz zostaną rozmieszczone boksy, wystawy, a główna scena hali wypełni się pokazami, konkursami na najlepsze tatuaże, a także występami różnorakich artystów. Zaraz przed halą stanie scena koncertowa, na której w ciągu dwóch dni zagra 14 kapel. Tuż za nią będą malowane mury, co również powinno dać ciekawy i dynamiczny efekt. Również na zewnątrz stanie punkt cateringowy – w tym roku będzie tam można zakupić zarówno jedzenie wege, jak i mięsiwo ;). To tak w skrócie. Natomiast co do namiotu koncertowego – są to dodatkowe koszty i bez konkretnego sponsora strategicznego po prostu nie będzie nas już na to stać.
{googleAds}
<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}   

TATTOO KONWENT 2009 – GALERIA

Graffiti jam na kilkudziesięciu metrach stoczniowych murów. Trudno było dostać zgodę władz (chyba miasta?) na takie przedsięwzięcie?
– W Gdańsku sytuacja z własnością terenów postoczniowych jest co najmniej dziwna i zakręcona. Większość parceli na terenie nieaktywnej części stoczni ma różnych właścicieli o różnych narodowościach. Mur, na którym odbędzie się graffiti jam, należy do właściciela hali, a że sama hala jest pod ochroną konserwatora zabytków, to mur już nie. Jak widać to mocno pogmatwane, jak dużo innych rzeczy w naszym pięknym mieście.

Kto będzie zdobił te mury? Coś mi się obiło o uszy, że tatuatorzy? To będzie wspólne dzieło wszystkich artystów czy każdy będzie mógł zrealizować swój pomysł?
– Mury malować będą profesjonalni grafficiarze (jeśli można użyć takiego stwierdzenia), znani w środowisku i mogący pochwalić się wielkimi umiejętnościami. Naprawdę znane ksywy w tym klimacie. Co do tatuatorów, będziemy wysyłać im info. Jeśli któryś z nich będzie chętny do wspólnego malowania, tym razem po murze, a nie skórze, to zapraszamy serdecznie i prosimy o kontakt! Co do pomysłów związanych z jamem, mamy kilka, na przykład wymalowanie wizerunku i ksywy artystów, którzy zajmą najlepsze miejsca w konkursach na najlepszy tatuaż dnia. Kilka innych idei także jest.

Na konwencji pojawi się również ważna postać tatuatorskiej sceny – Piotr Wojciechowski, który mieszka na co dzień w Stanach i raczej nie bywa na polskich konwencjach. Łatwo było go ściągnąć do Gdańska?
– Piotrek to naprawdę miły gość z niezwykle bogatą wiedzą. Wieść o jego zamiarze przybycia do Gdańska bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Tym bardziej, że przywiezie ze sobą część swojej kolekcji – będzie to z pewnością obowiązkowy przystanek na konwencie dla każdego prawdziwego wielbiciela tatuaży. Ponadto mamy pewność, że nasza współpraca z nim i jego magazynem „Tatuaż – Ciało i Sztuka” pomoże jeszcze bardziej uatrakcyjnić festiwal w przyszłości.  

Jakich jeszcze nowych atrakcji możemy się spodziewać w pierwszy sierpniowy weekend?
– Na scenie pokazowej postawiliśmy wraz z Adamem na dość standardowy ‚line up’, czyli dynamiczne, cieszące oko pokazy. Nie zabraknie w tym roku suspension w klimacie horror, o co wielu ludzi prosiło po poprzedniej edycji. Planujemy też dość niecodzienne art fusion. Zaskoczy ono tych, którzy myślą, że art fusion może się odbywać tylko na płótnie. Ciężko mi wymienić wszystko, bo ciągle wpadają nam do głowy nowe pomysły. Będzie jeszcze Zombie Dance –  kolejny pokaz związany z tematem tego konwentu. Będzie to efektowne rozpoczęcie imprezy, na którym dziewczyny z grupy White Slide, przebrane za zombie, wyłonią się ze stylizowanych grobów na scenie, otoczone siwym dymem, po czym rozpoczną prawdziwie trupi show!

Czy w tym roku planujecie wprowadzić do imprezy jakieś lokalne motywy, akcenty nawiązujące np. do Gdańska czy morza? Czy będzie głównie horror?
– Tuż po poprzedniej edycji, rozważaliśmy z Adamem zrobienie kolejnego konwentu w tym klimacie, jednak uznaliśmy, że aby zrobić to na poziomie, na którym byśmy chcieli, potrzebne by były za duże fundusze. Myślę jednak, że sama hala stoczni jest bardzo wyraźnym znakiem, że od stylistyki morsko-gdańskiej  nie uciekamy. Wybraliśmy natomiast motyw horrorowy, ponieważ jest on wciąż mało popularny w Polsce. Nie jest trudno zrobić klimatyczne pokazy, występy czy jakieś pomniejsze dekoracje, tudzież nawet oprawę graficzną, związaną z tą tematyką.
Staramy się uczyć i podpatrywać działania innych organizatorów tego typu imprez, między innymi twórców krakowskiego Tattoofestu, ale jednocześnie chcemy powoli tworzyć imprezę inną od tych, które już są. Naszym priorytetem nie jest, być od kogoś lepszym. Uważam, że siłą jest różnorodność takich imprez, że powinny chociaż minimalnie się od siebie różnić, aby wciąż przyciągać ludzi. My z naszej strony chcielibyśmy być konwentem tematycznym, co roku innym i w coraz większym stopniu wpasowanym w jakiś motyw przewodni. Rok temu było to morze, w tym horror, a za rok…

Może przedłużycie imprezę do trzech dni?
– W tym roku przedsmak czegoś takiego został nazwany Tattoo Konwent Before Party, które odbędzie się już w piątek w Cafe Szafa przy pozytywnych dźwiękach Junior Stressa, jako miłe rozpoczęcia wytatuowanego weekendu. Co do przedłużania samej imprezy, mamy już pewnie plany… W przyszłym roku planujemy dużo większe przedsięwzięcie, trwające 5-7 dni i obejmujące swoim zasięgiem całe stare miasto. Będzie to impreza promującą kulturę niezależną w różnych aspektach, a Tattoo Konwent będzie tylko jednym z jej elementów. Myślę, że na chwilę obecną tyle możemy zdradzić!

To może jeszcze jakiś after na plaży? 🙂
– Bardzo dobry pomysł! Myślę, że chętni i tak się tam pojawią w wiadomych celach! 🙂 No chyba, że „cudowne” glony tak bardzo się rozrosną, że nie będzie można wytrzymać ich niewątpliwie „wspaniałego” zapachu!

TATTOO KONWENT 2009 – GALERIA

Organizujecie tę konwencję we dwóch. To chyba nie łatwe ogarnąć wszystkie elementy tak dużej imprezy? Ile osób liczy ekipa, która pomaga Wam w organizacji?
– Nie jest łatwo, ale jeśli człowiek zabierałby się w życiu tylko za proste rzeczy, byłoby chyba nudno. Razem z Adamem  wkładamy w Tattoo Konwent nasze serca i tyle wolnego czasu, ile tylko możemy. Czasem bywa naprawdę ciężko, czasem się pokłócimy, ale jednak stoimy razem i staramy się ciągle iść do przodu i się rozwijać. Pomimo że wiemy, ile to wszystko przysparza stresu oraz dużej ilości anonimowej, obraźliwej krytyki z internetu, chcemy dalej to wszystko tworzyć i co więcej jest nam mało.
Najwięcej osób pomaga nam już na samej imprezie. Mamy też przyjaciół, którzy pomagają nam w grafice czy po prostu innych aspektach. W sumie jest to kilkadziesiąt mniej lub bardziej zaangażowanych znajomych. Z naszej strony chcemy wam po raz kolejny podziękować, za to że jesteście z nami i wspieracie w ciężkich chwilach. Bez was nie byłoby Tattoo Konwentu!

A kto pomógł wam z plakatem?
– Autorem jest Kuba Borkowski, projektant, manager i grafik. Pracuje w jednej z największych firm odzieżowych w kraju. Generalnie dla nas w sprawach grafiki jest guru. Można powiedzieć, że od początku prac nad konwentem, od niego wychodzi motyw przewodni. I na tym potem bazujemy. Jeśli chodzi o sprawy graficzne, to mamy do jego pomysłów całkowite zaufanie.

Chyba pierwszy raz w jury polskiej konwencji zasiądzie rysownik w niewielkim stopniu związany z tatuażem – Krzysztof Iwin. Skąd taki pomysł?

– Krzysztof to bardzo dobry i znany na pomorzu artysta, malarz. Twórca okładek takich kapel jak Vader, Yattering i innych. Jego koledzy z jury z poprzedniej edycji konwentu byli pod wrażeniem jego ogromnej wiedzy na tematy artystyczne. Jest niezwiązany z tatuażem, ale na przykład przy ocenie prac realistycznych jest niezastąpiony. Nasze Jury skrótowo można nazwać tak: młody wilk (Tofi), stary wyjadacz (Bazyl) i swoista encyklopedia wiedzy o sztuce (Krzysztof).

Czy ostateczna lista kapel, które wystąpią podczas imprezy, jest już zamknięta?
– Tak. Chociaż mamy nadzieję, że sympatyków trochę lżejszego grania ucieszy występ Juniora Stressa na before party.

Postawiliście na same polskie kapele. Takie zamierzenie czy zbieg okoliczności?
– Zamierzenie było takie: „sprowadźmy jakąś hitową kapelę z zagranicy”. Niestety nie pozwalają nam jeszcze na to sprawy budżetowe. Co prawda mogliśmy sprowadzić na przykład Madballa, ale to by się wiązało ze sporym podniesieniem cen biletów i odcięłoby od konwentu ludzi, którzy przychodzą tam w innych celach niż słuchanie tej akurat muzyki. Korciło nas oczywiście, żeby sprowadzić znany band z zagranicy, bo nigdy jeszcze tego nie robiliśmy, ale w końcu uznaliśmy, że jeszcze możemy z tym zaczekać.

W muzycznej części imprezy najwięcej jest hardcore/punka. To dlatego, że jesteście najbardziej związani z tą właśnie sceną?
– Na takiej muzyce się wychowaliśmy, pasuje nam ona w stu procentach i chcemy dokładać do jej rozwoju choćby małą cegiełkę jak Tattoo Konwent. Cenimy wartości, które ona promuje, takie jak lojalność czy wartość prawdziwej przyjaźni. Myślę, że co by się nie zdarzyło w naszym życiu, to i tak zawsze będzie Hardcore Till Death!

Kiedyś organizowaliście w Gdańsku koncerty, jednak odkąd skupiliście się na konwencji, koncerty odeszły na drugie miejsce. Wiem, że planowaliście do tego wrócić. Są już jakieś realne plany?

– Są, i to oprócz konwentu czy też przyszłorocznego wydarzenia. Myślę, że wielbiciele konkretnego grania będą zadowoleni. Ale póki co cicho sza! 🙂

Pytała KaśkaHCT

 

Więcej: TATTOO KONWENT

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie