Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

Mają świra na punkcie trampek


Pin It

„Gazeta Krakowska”: Łamią stereotyp, że to kobiety mają świra na punkcie butów. Mają ich pełną szafę, a na kolejne tenisówki są w stanie wydać ostatnie pieniądze. Rekordziści mają nawet po kilkaset par. O sneakerhedach, czyli kolekcjonerach sportowych butów uznanych firm, pisze Katarzyna Ponikowska.

Wojtek nie czuje się kolekcjonerem, mimo iż za swoje zbiory mógłby kupić nowy samochód. Obecnie ma ponad sto par sportowych butów, wszystkie markowe. Rafała na dobre wciągnęło kupowanie butów cztery lata temu, kiedy lepiej poznał Wojtka. Dziś ma 22 pary i apetyt na więcej. Grzegorz ma już tyle par, że przez cały miesiąc codziennie może chodzić w innych.
– To wciąga. Kiedy miałem dwie pary, chciałem mieć pięć. Kiedy miałem pięć, chciałem mieć siedem, na każdy dzień tygodnia. Potem chciałem mieć 14 – na dwa tygodnie. Nagle okazało się, że mam ich kilkadziesiąt – opowiada 27-letni Grzegorz Wymiar.

Dobre buty to prestiż
Ich fascynacja butami sportowymi (zwanych w slangu sneakersami), zaczęła się w latach 90., kiedy o dobre trampki było w Polsce naprawdę ciężko. Takie buty mieli tylko ci, których rodzina mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Rówieśnicy im tego zazdrościli. – To był wtedy prestiż. Jordany kosztowały 8 milionów, podczas gdy pielęgniarka zarabiała 9 milionów – podkreśla Wojtek. Zaznacza, że wtedy upolowanie dobrego obuwia było sztuką. Fascynacja markowym obuwiem była tak silna, że w Krakowie tworzyły się nawet ekipy, które okradały osoby z nowych butów zaraz po wyjściu ze sklepu sportowego. Nikogo nie dziwił też fakt, że dobre tenisówki dziedziczyło się po starszym koledze.
Wojtek pierwszych adidasów dorobił się w szóstej klasie podstawówki. Nie miał wystarczająco dużo pieniędzy, więc do zakupu dołożyły się babcia i mama. Potem buty stawały się coraz tańsze i coraz bardziej dostępne. – Chodziłem po sklepach, wyszukiwałem wybrane modele. Interesowały mnie buty, których nie mieli inni – podkreśla Wojtek.

Polowanie na parę
Szybko stał się wzorem dla innych zbieraczy obuwia. To on zaraził swoim hobby kolejne osoby, nie tylko z Krakowa. – Kiedy poznałem Wojtka, wciągnęło mnie to na dobre. Choć już wcześniej lubiłem mieć dużo butów – opowiada Rafał Wrzesień.
Jedni zbierają tenisówki kilku wybranych firm, inni preferują jedną markę, jeszcze inni skupiają się na rodzaju butów, np. kolekcjonują tylko te do biegania. – Ja jestem ortodoksyjnym nikeheadem – nie ukrywa Wymiar. – Czasem podobają mi się buty innych marek, ale ograniczam się tylko do Nike. Ta firma rządzi jeśli chodzi o obuwie sportowe. Po prostu wygodnie się w nich chodzi – dodaje Wymiar.
Są też tacy, dla których ważna jest cena – ustawiają sobie na przykład granicę 200 zł i dążą do tego, by zdobyć w ten sposób jak najwięcej par. – Kupowanie butów ma dla mnie coś z polowania. Lubię zdobyć buty na przecenie i czekać na nową parę. Mimo że są mi niepotrzebne, uwielbiam moment, w którym je dostaję. Jestem uzależniony od otwierania pudełek – żartuje Wojtek.

Pudełko do kolekcji
Kiedy sneakerheadzi się pierwszy raz spotykają, nie patrzą na siebie, tylko na buty. Lubią, jak ktoś zwraca uwagę na to, co mają na nogach. Sami robią to samo. – Świadomość, że ma się dobre sneakersy, podbudowuje ego – uważa Rafał. Bardzo dbają o to, by ich buty były zawsze czyste. W żadnym wypadku nie mogą być zniszczone. Przechowują je w oryginalnych
pudełkach, które też są elementem kolekcji. Każda para w osobnym kartonie. Koszt jednej to 300-500 zł. Najlepsze firmy dla sneakerheada to Nike, Adidas, Vans, New Balance, Puma czy Converse. Często cena jest jednak sporo wyższa i może sięgać nawet tysiąca złotych.
– Był taki czas, że nie jadłem obiadów, nie imprezowałem, kupowałem tanie ubrania, byle mieć pieniądze na kolejną parę – mówi Grzegorz. Najbliżsi nie zawsze są w stanie to zrozumieć. Dziewczyna Rafała Marzena też lubi dobre buty sportowe. Zwykle nie ma więc z tym problemu, ale czasem nie wytrzymuje. – Kiedy kupiłem trzy pary w miesiącu, zdenerwowała się – przyznaje Rafał.
Żona Wojtka podziela jego pasję. Sama ma jakieś 30 par tenisówek. Mało tego, ich10-letnia córka też ma już pięć par.
Kolekcjonerzy obuwia nie ukrywają, że ich fascynacja tenisówkami przypomina czasem fetysz czy manię. – Kupiłem kiedyś buty i nie mogłem spać, bo wiedziałem, że przyjdą do mnie pocztą – zdradza Wymiar. Podobne doświadczenia ma Rafał. – Czasem buty śniły mi się po nocach – wspomina.

Moda na tenisówki
Z każdą parą butów wiążą się konkretne wspomnienia. Wiedzą o nich wszystko. Gdzie i kiedy je kupiliśmy, za ile, w jakiej sytuacji. – Pamiętam, kiedy pojechałem robić graffiti do Wiednia. Całą kasę, którą miałem na hotel, wydałem w sklepie obuwniczym. Musiałem spać pod mostem, ale byłem szczęśliwy, bo miałem buty – opowiada Wojtek.
Ich „zajawka” okazała się na tyle silna, że postanowili zarobić na swojej pasji. Od kilku miesięcy Wojtek, Rafał i Grzegorz prowadzą na ul. Meiselsa sklep, w którym sprzedają tenisówki dobrych firm. Sprowadzają na zamówienie buty, które trudno dostać w innych sklepach.
Wojtek ma dziś 34 lata. Po prawie 10 latach zbierania butów jego podejście trochę się zmieniło. Woli kupić dziecku klocki, niż kolejne buty. Być może dlatego, że większość tenisówek, które mu się podobały, udało mu się już zdobyć. A może dlatego, że obecnie panuje moda na kolekcjonowanie trampek. – Kiedyś w całej Polsce było tylko kilka osób, które zbierały tenisówki.
Buty dawały poczucie indywidualizmu. Wiązały się ściśle z moim style życia, szeroko rozumianym street artem – mówi Wojtek, dla którego zawsze najważniejsze było tworzenie graffiti. U dzisiejszych kolekcjonerów dostrzega zbytnie uleganie modzie i fanatyczną wręcz miłość do tenisówek. – To jednak tylko buty. Nieważne, w czym ktoś chodzi, ale jakim jest człowiekiem. Nie można o tym zapominać – kwituje.

{googleAds}<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}   

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie