Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

Frontside: O naszej muzyce decydujemy tylko my


Pin It

 

Pojutrze (13 marca) Frontside wyrusza w trasą Vans Over The Wall Music Tour 2009, na której będzie promować swoją najnowszą płytę „Teoria konspiracji”. Przy tej okazji postanowiliśmy wypytać chłopaków o ich muzyczny rozwój, własną ocenę nowego krążka i tatuaże wykonane przez Marzana. Na nasze pytania odpowiadają Demon i Daron.

Kiedy do zespołu dołączył Auman, Frontside zaczął brzmieć bardziej melodyjnie, przede wszystkim za sprawą wokalu. Ale nowa płyta jest pewnego rodzaju powrotem do brzmienia Frontside sprzed 2004 roku. Jest mocniejsza niż „Absolutus” czy „Zmierzch Bogów”. Czemu obraliście taki właśnie kierunek?

Demon: Szczerze mówiąc, to płyta „Absolutus” trochę zmieniła kierunek naszej muzycznej podróży… Wraz z nową płytą nasza twórczość znów porusza się właściwym torem, znanym od lat, w pewnym sensie rozpoznawalnym. Wokół „Absolutus” było sporo szumu, z jednej strony zamieszanie spowodowane zawartością płyty, z drugiej sesją zdjęciową. Warstwa liryczna tego krążka też miejscami odbiega od, powiedzmy, naszych standardów. Dzięki tej płycie mogliśmy być znów pełni pomysłów. Mogliśmy napisać „Teorię” w takiej formie, jaką znacie. Potrzebowaliśmy jakiegoś eksperymentu, czegoś nowego. Dobrze poczuć się w nowej roli. Fajnie robić rzeczy ryzykowne, a taką płytą był „Absolutus”. Z każdą płytą nasze oczekiwania i potrzeby są odmienne. Teraz potrzebowaliśmy mocnej nuty. Na „Teorii” oczywiście nie brakuje melodii, jednak zajmuje ona znacznie mniejszy procent w stosunku do wspomnianych płyt.

Osobiście wolę „Teorię konspiracji” niż „Absolutus”, ale kiedy czytam recenzje najnowszej płyty, pojawiają się zarzuty, że „Teoria” nie wnosi nic nowego do waszej twórczości, jest mało kreatywna, że „Absolutus” to niedościgniony wzór. Jak oceniacie swoją nową płytę?

Demon: „Teoria konspiracji” to nasza kolejna płyta. To kolejne podsumowanie okresu naszej twórczości. To kolejna dobra płyta Frontside. Kompozycje są równie dobre – jeśli nie lepsze :-). Nie porównuję naszych dokonań. Jeśli już do czegoś wracam pod tym kątem, to do brzmienia. „Absolutus” i „Teoria konspiracji” to zupełnie inne płyty, niosą inne treści. Takie same opinie krążyły też po premierze „Absolutus”. Ten krążek ciągle był porównywany do „Zmierzchu”. Lżejsze numery były powodem zażartych dyskusji… Czas pokazał, że kontrowersje były na wyrost. Płyta przetrwała próbę czasu, wygenerowała kilka hitów koncertowych. A w momencie premiery nikt nie odbierał jej jako krok w przód. Twierdzono wręcz, że Frontside zaczął grać emo :-). Przykro mi, ale o naszej muzyce decydujemy tylko my. Nic się w tej kwestii nie zmieni, czy to się komuś podoba czy nie. Życzę wszystkim oponentom takiego braku kreatywności, jaki zawarliśmy na naszej ostatniej płycie.

Moja przygoda z waszą muzyką zaczęła się od kawałka „Na zawsze hardcore” Słuchając go wydawać by się mogło, że kapela żyła tylko i wyłącznie hardcorem. Jak to się stało, że poszliście w innym kierunku, bardziej metalowym? Czujecie się jeszcze związani ze sceną hc?

Demon: Hardcore to sposób na życie… I właściwie każdy interpretuje to na swój sposób. Co oznacza życie hardcorem? Granie old school? Działalność na scenie? Granie koncertów dla garstki scenowców z kompleksami i marzeniami nie sięgającymi dalej niż aprobata ziomali z podwórka? Gramy od 1993 roku i zawsze łączyliśmy metal z hardcorem, czasem z mniejszym, czasem z większym powodzeniem. Jednak właśnie taki mariaż ukształtował nas jako zespół. Przez lata nasza muzyka ewoluowała, przechodziła przeróżne przeobrażenia, z jednej strony ze względu na ciągłe zmiany składu, z drugiej ze względu na nasze fascynacje. Chęć rozwoju, chęć dołączenia do naszej muzyki nowych elementów – to wszystko miało zawsze wpływ na naszą muzę. Poszliśmy w stronę metalu, bo w tym stylu czujemy się najlepiej. Wydaje nam się, że jesteśmy wiarygodni i postępowi. Jesteśmy częścią sceny metalcoreowej, metalowej, stawialiśmy pierwsze kroki – demówkowe na scenie hardcore/punk. To są nasze korzenie.

Chętnie nawiązujecie w swoich tekstach do symboliki chrześcijańskiej. Ale jak podkreślacie, to nic innego jak mniej lub bardziej precyzyjny opis człowieka. Czy jest jakaś główna myśl, jakiś konkretny przekaz, z którym chcecie dotrzeć do słuchaczy?

Demon: Sygnalizujemy rzeczy, zjawiska, zagadnienia, na które warto zwrócić uwagę. Czasem pokazujemy inny punkt widzenia niż ten powszechny, uznany i obowiązujący. Nierzadko jest to dość kontrowersyjny wywód, nie leżący opinii publicznej. Ale od czego mamy rock? Ta muzyka była zawsze muzyką buntu, tak samo zresztą jak punk, hardcore i metal. Jesteśmy po to, by krzyczeć o tym, co nas boli, co nam leży na sercu, by… zmieniać świat? Wiem, że to frazes… Jednak to właśnie dzięki muzyce odkryłem pewne zagadnienia w moim świecie. Nie chcemy tworzyć hermetycznych barier między ludźmi. Jesteśmy zwolennikami dyskusji i polemiki. Słabostki i bolączki człowieka, jego troski, pragnienia i wszystko, przed czym ucieka – odpowiedzialność, kara, poczucie winy, poczucie klęski… Pokazujemy człowieka w starciu z tymi demonami.

 

 

Człowiek, jako jednostka, jest dla was ważny nie tylko w tekstach. Poza sceną angażujecie się charytatywnie. Nagrodę Fryderyka, którą dostaliście w 2003 roku przekazaliście na WOŚP, w 2006 roku braliście udział w projekcie AIESEC „Mikołajki”, pomagając dzieciom. Czemu decydujecie się na taką działalność?

Demon: To ciekawe, ale nie pamiętam akcji „Mikołajki”:-). Pewnie parę pozytywnych akcji mogło stać się naszym udziałem… Wspieramy okazjonalnie fundacje dla zwierząt ”Dar serca”. Dla zainteresowanych link: www.pomoczwierzakom.pl. A statuetka Fryderyka zwyczajnie pokrywała się kurzem na półce. Wpadliśmy więc na pomysł, który spowodował, że nasz Fryderyk mógł się spełnić w nowej roli. Przekazaliśmy go Jurkowi Owsiakowi… Resztę znacie. Nie zastanawiamy się nad powodami naszych decyzji. To zawsze jakoś tak samo się… 🙂

Za kilka dni ruszacie w trasę Vans Over The Wall Music Tour 2009, żeby promować „Teorię konspiracji”. Czego możemy się spodziewać na zbliżających koncertach? Będą dominować utwory z najnowszej płyty czy przygotujecie raczej mieszankę kilku ostatnich płyt?

Demon: Te dwanaście weekendowych koncertów wypełni ponad godzinne show. Siedem numerów z ostatniej płyty. W sumie około 16, 17 numerów. Będzie można się spocić :-).

W trasie towarzyszyć wam będzie The Super Group. Jak to się stało, że jedziecie na wspólną trasę? Znacie się z chłopakami z The Super Group?

Demon: Tak, znamy się od lat. Bayer, wokalista The Supergroup przewodził kiedyś komandzie Hedfirst. Sama trasa to inicjatywa organizatorska Bayera i Tomy. Pojawi się też sporo ziomków z kapel, z którymi się znamy i z kapel, z którymi już dzieliliśmy deski sceniczne: Huge ccm, Hardwork, Toxic Bonkers, Coffins, Empty Playground, Pampeluna, Born Anew…

{googleAds}

src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>

{/googleAds}  

 

 

Pachu, wokalista Huge ccm udziela się też w utworze „Stąd do przeszłości” i jest autorem okładki waszej płyty. Jak zaczęła się wasz współpraca z zespołem?

Demon: Zaczęło się od jakiegoś pijaństwa, jak sądzę :-). Mamy podobną „klimę” na imprezy. Kręci nas podobna muza, ale inne dziewczyny, więc nie skaczemy sobie do gardeł i nie odbijamy koleżanek :-). Generalnie dziewczyny z Huge to fajne chłopaki :-). Pachu krzyczy jeszcze w numerze „Moja deklaracja płonie” i ma mały epizod w klipie „Zapalnik”-tak, ten duchowny ojczulek to właśnie Pachu :-).

Na nowym albumie udziela się też Nergal, lider Behemotha…

Demon: Znamy się i lubimy od lat kilku. Jak jest okazja, to pijemy, jak jest okazja, to plotkujemy… Była okazja, więc nagraliśmy coś wspólnie. Pomysł zrodził się podczas libacji w Sopocie, jak to mówią: „bez metalu nie ma balu” :-). Nigdy nie zastanawialiśmy się kogo zaprosić. Udział Nera był spontaniczny. A cieszy tym bardziej, że popierał Frontside, odkąd poznał naszą wesołą twórczość!

Kilka waszych płyt ukazało się już w wersji anglojęzycznej. Czy „Teorię” też to czeka?

Demon: Prawdopodobnie tak będzie, ale jeszcze nic nie jest dokładnie ustalone. Póki co, nie możemy się do tego zebrać. Nie jest to nasz priorytet.

Płyta ukazała się w digipacku wraz z płytą dvd. Co ciekawego się na niej znalazło?

Daron: Wszystko co dotyczy nowej płyty, realizacje, nagrywanie, proces powstawania naszego nowego dziecka , jak również kilka innych rzeczy. Możecie spojrzeć, jak to wygląda „od kuchni” z naszej strony, jak pracujemy wspólnie, jak wygląda Frontside poza sceną. Ogólnie to kawał przyjemnego dla oka materiału i co najważniejsze, macie go w cenie płyty bez dodatkowych kosztów. Myślę, że warto tam zerknąć i spędzić przyjemnie ponad dwie godziny, oglądając nasze wypociny przed kamerką. To nasze pierwsze dvd i mam nadzieję, że nie ostatnie.

„Zapalnik”, klip promujący nową płytę, nagrywaliście na starym poligonie wojskowym w Mikołowie. Wspomagał Was Marzan i ekipa ASG Formacja Śląsk. Jak wpadliście na pomysł takiej scenerii klipu?

Daron: Autorem pomysłu jest Demon . Z Marzanem znamy się już ładnych parę lat i gdy dowiedzieliśmy się, że ma takie hobby, wpadliśmy na pomysł ujęcia tego w naszym klipie. W dwa dni nakręciliśmy sporo materiału. Sami się w to bawiliśmy – bez spiny na totalnym lajcie.

Marzan nazwał kiedyś Formację Śląsk „grupą ludzi całkowicie pojechanych”. Jak wam się z nimi współpracowało?

Daron: Współpraca układała się znakomicie. Spędziliśmy dwa dni na poligonie, gdzie kręcony był klip. Mocno wybiegaliśmy się po tych borach, było zimno, ale za to była też masa wrażeń i możliwość obejrzenia profesjonalistów w boju. Formacja Śląsk działa jak wyborowy oddział. Mają swoje taktyki oraz dowódców. Świetnie to wszystko wygląda. Super zabawa!

 

 

Były w ekipie dziewczyny?

Daron: Tak, w ich szeregach znajdziecie również płeć piękną. Widać dziewczyny też lubią takie wrażenia i nie ustępują niczym mężczyznom. Nie mają taryfy ulgowej. Żołnierz to żołnierz, nieważne jakiej płci.

Jak już jesteśmy przy dziewczynach… W styczniu 2007 roku w teledysku „Wybraniec” wystąpiły dziewczyny z Devil Angels. Jak poznaliście Izazellę i Natashę?

Daron: Koleżanki zostały znalezione na Myspace, gdzie lansowały się super zdjęciami. Narodził się pomysł, żeby dziewczyny wystąpiły w klipie . Nie zastanawiając się długo, podjęliśmy próbę kontaktu i dogadując szczegóły, dziewczyny zgodziły się na współpracę. Efekt możecie obejrzeć w klipie jak również na zdjęciach z sesji zdjęciowej towarzyszącej płycie „Absolutus”.

Dziewczynami przyznały mi się, że po wspólnej sesji zdjęciowej i teledysku zaprzyjaźniliście się. Planujecie jeszcze jakąś współpracę czy spotykacie się już tylko na gruncie koleżeńskim? (podobno wasze dziewczyny były trochę zazdrosne o wspólne imprezowanie z Devil Angels 😉

Daron: Na razie nie planujemy dalszej współpracy, aczkolwiek utrzymujemy kontakt . Jednak nie spotykamy się i nie imprezujemy, jak co niektórzy myślą. Już kilka plotek poszło w świat i były przez to tylko problemy. Zupełnie niepotrzebnie.

Wracając do Marzana… Oprócz tego, że udziela się w Formacji Śląsk, jest też świetnym tatuatorem ze studia Sauron Tattoo. Czy ozdabia wasze ciała?

Daron: Jest głównym twórcą naszych malowideł. Znamy się z Markiem już kawał czasu. Wiele lat znajomości i coraz więcej tatuaży… Marek zdążył już sobie wyrobić świetną reputację jako najlepszy tatuator w naszych stronach. Jego prace są świetne pod każdym względem. Doskonale rysuje i potrafi przenieść na ciało każdy wymysł klienta. Profesjonalista.

U kogo jeszcze się tatuujecie?

Daron: Wszystkie prace pozostawiamy w ręce mistrza Marka .

Macie jakieś preferencje, jeśli chodzi o ulubione motywy w tatuażu?

Daron: Oczywiście że tak. Na ciało możesz nanieść cokolwiek ci się zamarzy. W przeważającej części są to oczywiście aniołki, demonki, czaszeczki, bohaterowie komiksowi czy też ulubione symbole, twarze złe i niedobre, tribale. Każdy robi sobie tatuaż taki, jaki mu się podoba. I tyle.

Czy są pewne motywy, które pojawiają się bardzo często w tatuażach osób słuchających metalu?

Daron: W przeważającej części są to tatuaże czarne, symbolizujące kozły, pentagramy i inne szatańskie symbole :-). Ale z tego co widzimy, zdarzają się też coraz bardziej ambitne prace – obrazy na plecach czy też historie opowiedziane na ciele. Możliwości jest bardzo wiele, ale wszystko zależy oczywiście od osoby, która tatuaż nosi, jej wyobraźni i tego, co chce uzyskać.

 Kaśka

 

 

Frontside

Zespół powstał w Sosnowcu w 1993 roku z inicjatywy Astka i Demona. Kilka miesięcy później nagrywa demo „Nie ma nadziei, nie ma strachu”. W 1995 roku pojawia się kaseta „Nigdy do końca nie zaufaj”. Potem przychodzi czas na koncertowanie, z Agony, Dezerterem czy Earth Crisis. Zmiany w składzie powodują kilkumiesięczną przerwę w działalności zespołu. W 1996 roku po skompletowaniu nowego składu chłopaki nagrywają krążek „Moja własna tolerancja”. Dwa lata później ukazuje się składanka Turbopunk z kawałkiem „Na zawsze hardcore”. Po krótkiej przerwie w działalności, nagrywają kolejne płyty: split nagrany z 1125 pt. „Początek ery nienawiści” (2000) i „…nasze jest królestwo, potęga i chwała na wieki…” (2001) wydana przez Metal Mind Productions. Rok później Frontside podpisuje kontrakt z Mystic Production, nakładem którego ukazują się: „…I Odpuść Nam Nasze Winy…” (2002), „Zmierzch Bogów” (2004), „Twilight of the Gods” (2006), „Absolutus” (2006) i „Teoria Konspiracji” (2008). Obecnie zespół tworzą: Mariusz „Demon” Dzwonek (gitara), Dariusz „Daron” Kupis (gitara), Marcin „Auman” Rdest (wokal), Tomek „Toma” Ochab (perkusja) i Wojtek Nowak (bas).

W lutym tego roku Frontside po raz drugi został nominowany do nagrody Fryderyka. W kategorii Heavy Metal za rok 2008 walczyć będą z takimi zespołami jak Acid Drinkers, Behemoth, Totentanz czy Black River.

Have any Question or Comment?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie