Tatuatorsko-hardcorowy team

Pin It

Istnieją zaledwie kilka miesięcy, a ich prace poziomem przewyższają niejedno studio funkcjonujące kilka lat. Znaleźli swoje miejsce w mieście, w którym trudno zliczyć wszystkie istniejące studia tatuażu. Nie wykonują katalogowych wzorów, a ich prace powstają w bardzo niekonwencjonalny sposób. Warszawskie Szerytattoo to projekt Szery i Mixera, ludzi związanych nie tylko ze sceną tatuażu, ale również ze sceną hc/punk.

Szery i Mixer są założycielami i właścicielami studia. Jak sami o sobie mówią: team tatuatorsko-hardcorowy – połączenie tatuującej kobiety i kłującego perkusisty. Mixer trafił do Aldony bo chciał się tatuować, Aldona trafiła na Mixera bo chciała tatuować. Już na pierwszej sesji okazało się, że chcą oboje leciutko przewrócić świat do góry nogami i stworzyć coś niekonwencjonalnego. Pomysł założenia studia narodził się zupełnie spontanicznie. Pewnego dnia doszli do wniosku, że chcą się realizować w tym, co najbardziej kochają. Uniezależnić się i uwolnić poprzez stworzenie czegoś swojego od początku do końca. Cały czas oboje zastanawiają się, kto i kiedy pierwszy rzucił hasło „teraz”. Oboje byli jednak pewni, że to dobry pomysł. I tak (jak podkreślają „całkiem cudacznie”) na początku roku 2009 powstało Szerytattoo – autorskie studio tatuażu w centrum Warszawy.
Ekipa składa się z tatuatorki – Aldony Szery; piercera, który projektuje również wzory – Mixera oraz Merry wykonującej dready i warkocze.

 

Aldona-Szery – odświeżenie marzeń

Tatuowaniem zajmuje się od dwóch lat. Zaczęło się niewinnie, od wizyty w studiu tatuażu. Chciała zakryć małą pamiątkę lat młodzieńczych. Koleżanka poleciła jej studio Azazel w podwarszawskim Milanówku. Tam poznała swojego pierwszego nauczyciela – Batoona, który wykonał cover jej tatuażu. Po kilku rozmowach oraz przedstawieniu portfolio Szery, Batoon zdecydował się uchylić jej rąbka tajemnicy sztuki tatuażu.

Szery o początkach swojej pracy, inspiracjach i polskiej scenie tatuażu:
Wizyta w studiu pozwoliła mi na odświeżenie dawnych marzeń i chęci zmierzenia się z wyzwaniem. Od zawsze moją pasją było rysowanie. Możliwość tworzenia i odwzorowania sztuki na ciele tym bardziej zaczęła mnie ekscytować. Nikt oczywiście nie mówił, że będzie łatwo i wcale się tego nie spodziewałam. Jako kobieta chcąca zająć się sztuką tatuażu, wiedziałam, że środowisko będzie do mnie podchodziło niezbyt ufnie. Mimo wszystko zdecydowałam się zaryzykować. Osobą, która mi pomagała, był również Dudek, świetny tatuator studia Azazel, szybko i ambitnie rozwijający swoje umiejętności. Przede wszystkim nie bał się przekazywać mi swoich doświadczeń, co, jak wiadomo, w zawodzie tatuatora jest bezcenne. Z czasem postanowiłam sięgnąć głębiej. Zaczęłam szukać własnej indywidualnej drogi w sztuce tatuowania. Kilku niezwykle cennych wskazówek udzielił mi Junior z warszawskiego studia Juniorink. To i podpatrywanie, w jaki sposób tatuuje, ukierunkowało mnie i pomogło podszlifować warsztat. Zwróciłam uwagę na pracę nad kolorem i detalami tatuażu. Dzięki niemu poznałam również osobę, która ma wielki wpływ na rozwój moich umiejętności. Jest nią pani Ewa – nauczycielka rysunku i malarstwa. Dzięki zajęciom z nią nadrabiam zaległości z historii sztuki i pogłębiam wiedzę czysto praktyczną. Uważam, że to niezwykle ważne w szkoleniu warsztatu każdego tatuatora.

*   *   *

Przed założeniem Szerytattoo nie pracowałam w żadnym studiu. Owszem pojawiło się kilka propozycji, jednak postanowiłam iść własną drogą. Wygospodarowywałam swój własny “tattoo kącik” w salonie kosmetycznym. Zaczęło mnie odwiedzać coraz więcej osób. Między innymi to skłoniło mnie do otwarcia wspólnego studia z Mixerem.
Jeżeli chodzi o konwencje, zadebiutowałam na krakowskim Tattoofeście rok temu, tatuując na stoisku Juniorink. Dzięki uprzejmości Juniora mogłam po raz pierwszy zaistnieć na takiej imprezie. Każde ambitne studio powinno uczestniczyć w tego typu imprezach. Wzbogaca to światopogląd oraz poszerza horyzonty. Samo to, że można poznać mnóstwo nowych ludzi z branży, wysłuchać ich opinii czy wymienić się doświadczeniami związanymi z tatuowaniem, uczy świeżego podejścia do szeroko pojętej kwestii artysty-tatuatora.

*   *   *

Na razie nie mam żadnego zaznaczonego stylu. Na to trzeba lat praktyki. Cenię sobie wszechstronność. Tatuator nie musi lubić czy specjalizować się w danym kierunku np. w portretach czy biomechanikach. Powinien natomiast wiedzieć, w jaki sposób je wykonać. Osobiście lubię tatuować old schoole i new schoole, orienty, ale też lekkie i subtelne kwiaty ozdabiające delikatne ciała kobiet.
Wachlarz moich inspiracji artystycznych jest ogromny. Najwspanialsi artyści polskiej sceny to według mnie Junior (studio Juniorink) i jego umiejętność nakładania koloru i kompozycji; Tofi (studio Artline) i jego świeżość i styl malarski w tatuażu czy Leniu (studio Alien) i tworzenie niesamowitych kompozycji cieniowanych. Cenię sobie również Novicka (studio Juniorink) za old i new schoole, Brodę (studio Blackstar) za kreskówki lekkie i cieszące oko i Dave’a (studio Kult) za niepowtarzalny styl. Jeżeli chodzi o artystów zagranicznych to jest Robert Hernadez – na pierwszym miejscu za kompozycje, cieniowanie, dokładność i precyzję oraz jako szczególny wzór do naśladowania techniki – nie wzorów; Nikko i jego kolorowe portrety; Viktor Portugal za kompozycje; Nick Baxter za widowiskowość i dopracowanie koloru oraz Shige za kompozycje orientalne.
Wśród tego wspaniałego grona jest także Joshua Carlton, Nathan Kostechko i wielu innych.

*   *   *

Polska scena tatuażu bardzo szybko i prężnie się rozwija, osiągając światowy poziom, a co za tym idzie także sławę. Polscy artyści są niesamowicie ambitni i zdeterminowani na osiągnięcie stuprocentowego sukcesu. Jest to widoczne na międzynarodowych konwencjach, gdzie zdobywają liczne nagrody oraz uznanie największych autorytetów. Wielu polskich artystów jest zapraszanych jako goście, żeby podnieść poziom rangi na konwencjach międzynarodowych.


 Mixer – kłujący hardcorowiec

Na co dzień perkusista hardcorowej grupy Dispel The Crowd. Jest początkującym piercerem, uczącym się i odkrywającym tajniki sztuki przekłuwania ciała. Naukę piercingu rozpoczął pod okiem doświadczonego piercera z 9-letnim stażem. W studiu zajmuje się też współprojektowaniem tatuaży, które często wykorzystywane są przez Aldonę. Poza studiem, które stało się jego życiem, ślęczy przed ekranem komputera, „tworząc małe graficzki i obrabiając swoją fotoamatorską twórczość”. Żałuje, że doba ma tylko 24 godziny.

Mixer o pracy piercera:
Sztuka przekłuwania ciała wydała mi się na tyle ciekawa, że postanowiłem się tym zająć zawodowo, wyznaczając sobie w studiu rolę „kłującego”. Na poważnie piercingiem zajmuję się, odkąd założyliśmy studio z Aldoną. Nie ukrywam, że to ona zaraziła mnie kolczykowaniem, przekazując pierwsze podstawowe informacje na ten temat. Wcześniej traktowałem to raczej w kategorii zabawy, kłując tylko i wyłącznie znajomych. Taki mały dar do zadawania bólu bez bólu… W studiu zaczęło się od wypłynięcia na głęboką wodę. Pierwsze przekłucie, jakie tam wykonałem, było przekłuciem intymnym. Teraz coraz więcej kłucia i coraz więcej nowych doświadczeń. Oczywiście często pod okiem nauczyciela, który zwraca mi uwagę na całą metodologię wykonywania zabiegów. Wbrew pozorom, żeby sprawnie i właściwie wykonać przekłucie, potrzebna jest nie tylko odpowiednia organizacja stanowiska pracy, ale również przyzwyczajenie do właściwej kolejności wykonywanych czynności. Tu również rozpoczęła się moja przygoda z nauką fizjonomii i budową ludzkiego ciała. W zawodzie piercera nie powinno być przypadkowości, a bez elementarnych podstaw wiedzy na ten temat może się takowa pojawić.
Długo zastanawiałem się, jakie przekłucia najchętniej wykonuję. Doszedłem do wniosku, że chyba te, które zewnętrznie ukazują, jak piękne może być kolczykowanie. Do moich ulubionych przekłuć należą wszelkiego rodzaju tragusy, central lip ring i septum.

 GALERIA

Szerytattoo

ul. Wspólna 57/15

Warszawa

www.myspace.com/aldona_szery

{googleAds}
<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}    

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *