Deez Nuts „This One’s For You” – recenzja

Deez Nuts – This One’s For You
Pin It

Deez Nuts – This One’s For YouDeez Nuts to kapela pochodząca z dalekiej, gorącej Australii – kraju łowcy krokodyli, żwawo brykających kangurów, Aborygenów i innych mitycznych stworzeń znanych mi tylko z Discovery Channel. Spodziewacie się rewolucji? Przykro mi, chłopaki Ameryki na nowo nie odkryli. Trzeba im jednak oddać, że nie są kolejną nudną kopią newschoolowego hardcora. Album „This One’s For You” to taki wydziarany miś koala w t-shircie Skarhead.

 

Krążek otwiera „duszne”, hiphopowe intro „How About Some Hardcore”, przywodzące na myśl rapcorowe eskapady Cold World. Prawdziwa jazda zaczyna się wraz z kawałkiem „Don’t Call It A Comeback”. Wspomniany track rozpoczyna szybkie, olschoolowe, hace-pankowe pierdolnięcie, któremu towarzyszy cwaniacki wokal rapujacego JJ Petersa (perkusista nieistniejącego już I Killed The Prom Queen). Nowe Deez Nuts od pierwszej do ostatniej sekundy wręcz ocieka cwaniactwem i luzem – łącznie 11 numerów; nieco ponad 30 minut chamstwa straight in your fuckin’ face! Stąd właśnie porównanie do legendy nowojorskiego hardcora – Skarhead; szczególnie do krążka „Drugs, Music & Sex”. Kawałków nawiązujących do ekipy prowadzonej przez Dannego Diablo jest więcej. Posłuchajcie „Pigs Is Pigs”, „DTD” i bonusowego „Free Music”, a zrozumiecie. Smaczków na „This One’s For You” nie brakuje. Wymieniony wcześniej „DTD” rozpoczyna kwestia „This song goes out to…”, „Party Song” wieńczą natomiast odgłosy prosto z australijskiego pubu – uderzające o siebie „browary”, pijackie darcie mordy… Czy nie są to przypadkiem dźwięki, za które kocham Blood For Blood!? Ewenementem na wydawnictwie jest niespełna 20-sto sekundowy, punk-thrashowy crossover „Go Veg”, przypominający mi Suicidal Tendencies. Kolorytu płycie dodają ponadto featuringi kumpli z dzielni! 🙂 Na koniec jeszcze krótko o bouncującym „I Don’t Give A Mother F**k” i fragmencie tekstu: „Don’t open up your lips, unless you’re about to suck my dick, bitch!”. Nie popieram przedmiotowego traktowania kobiet, ale… to przecież tylko piosenka. I jak tu się nie uśmiechnąć? 🙂

Chłopaki mają u mnie dodatkowego plusa za produkcję. Wychodzę z założenia, że szlifować to można metal (i to też nie zawsze). Ekipa Deez Nuts nie bawiła się w przesadne upiększanie swoich kompozycji. Dzięki Bogu!

Chamstwo Blood For Blood, które należy traktować z przymrużeniem oka; rymowane kwestie oraz klimat Skarhead; charakterystyczne – lekko pozowane – wkurwienie newschoolowych Your Demise czy CDC – to wszystko zawiera krążek Deez Nuts „This One’s For You”.

Australijczycy grają to, co znane i lubiane, bez udziwnień i wirtuozerii. Jesteś cwaniakiem? Łykaj to! Skoro nawinąłem o chamstwie, to i zakończę należycie: „Nie wiesz o co chodzi? To weź się, KU**A, dowiedz!”.

Witcore

Ocena: 4/5

 {googleAds}
<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}   

Deez Nuts – This One’s For You – 2010

1. How About Some Hardcore (Intro)
2. Don’t Call It A Comeback
3. This One’s For You
4. Can’t Resist
5. DTD
6. Go Veg
7. I Don’t Give A Mother F**k
8. If You Don’t Know You Know
9. Pigs Is Pigs
10. Party Song
11. Free Music (Bonus Track)

 Deez Nuts – I Hustle Everyday

 

http://www.myspace.com/deeznuts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *