Schizma „Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” – recenzja

Pin It

Schizma to jedna z niewielu polskich załóg, o których śmiało można powiedzieć, że „wychowuje” drugie już pokolenie adeptów hardcora. Jeśli słowo „legenda” ma na tym gruncie jakiekolwiek znaczenie, to Schizma powinna być jednym z jego synonimów. I choć wielu magistrów może się z tym nie zgodzić, to 20 lat energii udokumentowanej na siedmiu studyjnych albumach mówi samo za siebie. Statusu nikt im nie odbierze. Lata mijają, trendy się zmieniają, a bydgoszczanie mają to głęboko w poważaniu. „Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” – najmłodszy członek dyskografii – to surowe, wściekłe brzmienie niosące ducha lat 90 – pisze Witcore.

Wiele hałasu o nic – okładka. Grafika nowej Schizmy zastała odsłonięta na krótko przed premierą i od razu zebrała baty. Choć marmurowe tło z grawerką nazwy kapeli na górze, krwawym rozstępem w centrum i dwiema czaszkami na dole przypomina trochę pro-painową kalkę, to idealnie oddaje klimat wydawnictw sprzed ponad dziesięciu lat. Dużo istotniejsza jest jednak liryczna zawartość bookletu, czyli bezkompromisowe, szczere słowa o niesprawiedliwości, ludzkim wyrachowaniu, zakłamaniu, zaślepieniu.

39 minut nowej Schizmy to przede wszystkim zmiana w brzmieniu. Tworzenie „Whatever It Takes…” przebiegało pod znakiem skromnej produkcji. Część partii nagrywana była na taśmach analogowych, co przy dzisiejszych możliwościach obróbki dźwiękowej graniczy z eksperymentem, a nawet kaprysem. Efektem takiego działania miało być uchwycenie istoty hardcora w postaci wrednego i surowego soundu. Ta sztuka się Schizmie udała! Brzmienie jest delikatnie spłaszczone, przy tym wciąż selektywne i wyraźne. Wokal Pestki pozostał zadziorny; gitary, bass i perkusja są klarowne, a jednocześnie nieznacznie przytłumione.

Materiał „Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” (12 utworów) został zdominowany przez średnie tempa. Granie, głównie poprzez produkcję, nawiązuje trochę do dokonań belgijskiego Deviate czy też starszych albumów francuskiego Kickback.
Instrumenty na „Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” budują intrygujący klimat niepokoju. Gitary w tytułowym „Whatever It Takes”, „Among The Dead” i „Won’t Turn The Tide” wyraźnie „płaczą”. Sporo miejsca wypełniają szarpane, wybrzmiewające na sustainie struny w „Cross Me Out”, „Imaginary Executions” oraz refrenie „Right To React”. Oprócz chwilami psychodelicznych „wioseł”, zmian tempa ze średniego w wolne, średniego w szybkie czy wbijających w ziemię zwolnień („Do My Thing”) i bujających partii instrumentalnych (intro „Once Is Enough”), dostajemy również szarżujący riff na modłę All Out War w „You’re On Your Own” oraz – zalatujący Settle The Score – „Survival Of The Worst”.
Słabą stroną nowego albumu Schizmy są shouty. Jest ich niewiele, a jeśli już się pojawiają, to brakuje im pompy. Brzmią płytko, nie przekonują, nie czuć w nich mocy.
Swoich gardeł przy tworzeniu „Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” użyczyli Filip z Idol Falls, Tacki ze Stone Heart, Pysh z Faust Again oraz Mały z Warfare. Poza pojedynczymi featuringami wszyscy wyżej wymienieni krzyczą wspólnie we wspomnianym „Won’t Turn The Tide”. Fajny, tworzący „rodzinny klimat”, pomysł.

„Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” to krążek, który zadowolić miał przede wszystkim samą Schizmę. Chcieli wydać coś, co będzie dla nich charakterystyczne i jednocześnie wniesie coś z przeszłości. Wyszedł z tego solidny materiał, dzięki któremu wilk jest syty a owca cała. Nowy twór bydgoskich weteranów jest wypadkową łupania belgijskiej sceny lat 90. oraz muzyki pokroju Settle The Score.

Mając w pamięci ostatnie perturbacje w składzie oraz powstanie „bliźniaczej” ekipy, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że dobry album rodzi się czasami w bólu. Warto chyba dodać, że „Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” był tego cierpienia warty.

Witcore

Ocena: 4,25/5

KUP PŁYTĘ W NASZYM SKLEPIE

Schizma „Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” 2010, Spook Records:

1.  Whatever It Takes
2. Among The Dead
3. Survival Of The Worst
4. Right To React
5. Imaginary Executions
6. You’re On Your Own
7. Do My Thing
8. Won’t Turn The Tide
9. Blindfolded
10. Once Is Enough
11. Cross Me Out
12. Twisted Hierarchy

Schizma – wywiad z Pestką

{googleAds}<script type=”text/javascript”><!–
google_ad_client = „pub-8321618055603731”;
/* 468×60, utworzono 09-01-18 */
google_ad_slot = „7635850052”;
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
//–>
</script>
<script type=”text/javascript”
src=”http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js”>
</script>
{/googleAds}  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *