Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224       Wytwórnia, Portal: 692 703 463 

Cruel Hand „Lock & Key” – recenzja


Nie trawię nowoczesnego grania, które nie buja i przy którym nóżka „nie chodzi”. Wrzucenie do jednego gara hardocora, metalu, elektroniki, tony solówek, worka breakdownów i zaserwowanie tego szybciej, ciężej, brutalniej niż dotychczas nie zawsze zdaje egzamin. „Lock & Key” – trzeci długograj ekipy Cruel Hand jest tego absolutnym przeciwieństwem. Przyznaję się bez bicia, ich muzyka mi leży. Kolesie ze stanu Maine znaleźli złoty środek. Opierając się na dokonaniach sceny lat 90. stworzyli, przy pomocy szczypty thrashowego patentu, jeden z najrówniejszych albumów 2010 roku.

 
Cruel Hand nie wybija się jakoś szczególnie pod względem lirycznym. Teksty na „Lock & Key” opierają się na standardowych schematach i krążą wokół tematyki weight of the world, patencie może i oklepanym, ale na pewno nie zawodnym. Wydzierający gardło Chris Linkovich nie posiłkuje się przy tym wysublimowanymi metaforami. Bardzo dobrze! Nie po to ktoś stworzył hardcore, żeby teraz głowić się nad tekstami.
 
Skupiając się na muzyce, należy zaznaczyć, że Amerykanie nie grają żadnego post-hardcora, przez co ewidentnie zyskują w oczach fana klasycznego łojenia. Jednocześnie nie można powiedzieć o nich, że są prawdziwym oldschoolem. „Lock & Key” załamuje czasoprzestrzeń i ląduje w miejscu, w którym kapele – szukając nowych brzmień – zakładały siedmiomilowe buty i przeskakiwały epokę. Dowodem na to jest zawartość albumu. Cruel Hand idealnie odnajduje się gdzieś pomiędzy tym co było, a tym co jest. Mają w sobie zarówno Madballa jak i Bitter End.
 
Nowy album hardcorowców z USA to 10 numerów o średniej długości dwie minuty każdy. O nudzie nie ma więc mowy. Imponująca jest przy tym ilość wtłoczonych w muzykę pomysłów. Tytułowy „Lock & Key” rozpoczyna riff na modłę Maximum Penalty. Trafionym akcentem jest tu melodyjna, hetfieldowska przyśpiewka, którą słychać również w kawałku „Cruel Hand”. Ponadto cieszą świetnie rozłożone, i co najważniejsze, nieprzedobrzone solówki w ozdobionym southernowym refrenem „Day or Darkness”, „The Bottom” oraz najwolniejszym (jednocześnie najdłuższym) na płycie „One Cold Face”. Dla pełnego zobrazowania wystarczy dorzucić doprawione thrashem „Labyrinth”, „Rotations of Hurt” i voila! Otrzymujemy jedno z ciekawszych wydawnictw bieżącego roku. Muzycy Cruel Hand trzymają jednak swoje umiejętności na wodzy. Zamiast wymyślać coś, o czym świat jeszcze nie śnił, postanowili przygotować materiał z resztek wczorajszego obiadu. Co istotne, zrobili to ze smakiem.
 
Tworzenie muzyki można niekiedy porównać do gotowania. W obu przypadkach chcemy osiągnąć jakiś zamierzony wcześniej cel. Efekt bywa różny, bo przecież niekoniecznie umiemy wszystko upichcić: tu przegotujemy, tam przepalimy, jeszcze gdzie indziej nie trafimy z przyprawami. Miał być szpan przed laskami, a wyszła sztuka przez wielkie „G”.
Kiedy sięgam po nowy album, boję się, że ten zgwałci moje uszy, wywoła wrzody żołądka, epilepsję albo raka prostaty. Niestety, tacy kucharze przytrafiają się dzisiejszemu hardcorowi. Trzeba umieć dopasować przepis do posiadanych składników. Chłopaki z Cruel Hand znają na to receptę!
 
Ocena: 4,25/5
 
Cruel Hand „Lock & Key” 2010:
 
1. Lock & Key
2. Cruel Hand
3. Day Or Darkness
4. Broken Glass
5. Labyrinth
6. One Cold Face
7. Rotations Of Hurt
8. Dismissed
9. Two Fold
10. The Bottom
 
http://www.myspace.com/cruelhand

 

 

Losowe zdjęcia

bartek_gulestus_warszawa_20100222_1705042991 sworn_enemy_20110803_1919091490 ania_aniatattoo_20110614_1038147964 raoul_flying_swastika_belgia_20100314_1361355958 jack_ribeiro_francja_20100310_1704583999 szycie_butw_cockney_20110706_1414149323 SONY DSC mad_sin_7_20120809_1268472231 1125_na_czochraj_bobra_fest_2011_20110722_1615938255