
Mikołaj oddał swoje plecy robotowi z twarzą Lenina, Marcin poświęcił rękę nowohuckim kominom, Maciek ofiarował przedramię Piotrowi Ożańskiemu. Tatuaże nowohuckich pasjonatów są różne, ale ich posiadaczy łączy jedno – chęć utrwalenia ukochanej dzielnicy na skórze. O trwałych wzorach na ciele rodem z Nowej Huty pisze Katarzyna Ponikowska (Tekst ukazał się 30 lipca w dzienniku “Polska The Times. Gazeta Krakowska”).

