Skontaktuj się z nami!       Studio, Sklep: 534 797 224, 511 991 135     

Wytwórnia, Portal: 519 772 220  

„Trans. Wyznania anarchistki, która zdradziła punk rocka” – recenzja książki


„Trans. Wyznania anarchistki, która zdradziła punk rocka” to nie tylko książka o dysforii, zaburzeniach tożsamości płciowej i procesie tranzycji (korekcie płci). To głębokie przemyślenia o poszukiwaniu samego siebie, o walce ze sobą i z tym, jak postrzega cię otoczenie, ale to także opowieść będąca chwilami rozliczeniem ze sceną punk rockową.

Bycie innym nie jest łatwe. Powie to każda osoba transpłciowa czy homoseksualna. Na własnej skórze przekonał się o tym Thomas James Gabel, który dziś jest Laurą Jane Grace, transpłciową założycielką i wokalistką amerykańskiego punkowego zespołu Agains Me!, główną bohaterką, a jednocześnie autorką książki „Trans”.

Laura przeszła bardzo długą drogę, żeby po prostu byś sobą i dobrze się czuć we własnym ciele. Już od najmłodszych lat Tom zakładał rajstopy mamy i bawił się lalkami. Szybko poczuł, że coś jest nie tak, że ciało, w którym tkwi jakby nie należy do niego. Przez 30 lat swojego życia miał długie chwile wypierania dysforii ze swojego życia, potem była rosnąca świadomość i lęk, ale ostatecznie poczucie, że powinien być kobietą stawało się coraz silniejsze. Po nieśmiałym przebieraniu się w damskie ciuchy w zaciszu swojego domu, nadszedł czas na wyjścia z hotelu do automatu z napojami, potem na plażę, aż w końcu marzenia o coming oucie były tak silne, że Tom nie był już w stanie z tym walczyć.

I wtedy zaczął się horror. I chodzi tu nie tylko o trudne rozmowy z najbliższą rodziną i zespołem. Najgorsze były spotkania z lekarzami: „Traktowano mnie jak dziecko, znowu byłam nastolatkiem zmuszonym tłumaczyć się przed osobą dysponującą władzą. Lekarz chciał zobaczyć „dowód”. (…) To absurdalne, że jego zdaniem, skoro chciałam być kobietą, musiałam przestać chodzić ubrana na czarno, zacząć się perfumować i nosić sukienki z falbankami. (…) Chodzisz na te wszystkie sesje terapeutyczne, gimnastykujesz się, byle tylko przekonać obcego człowieka, że naprawdę jesteś kobietą, błagasz o dostęp do hormonów, którymi tamten dynda ci przed nosem jak marchewką (…)”

I tak Laura miała więcej szczęścia niż Milo, o którego samobójstwie usłyszała cała Polska w 2019 r. Stany Zjednoczone są jednak zdecydowanie bardziej otwarte na inność niż konserwatywna ciągle Polska. Laura otrzymała wymarzone hormony, mimo iż droga do tego była wyboista, długa i kręta. Miłosz urodził się w Złotowie, ale źle się czuł w swoim ciele, chciał być Mileną. Przed zmianą płci zmieniła imię na Milo. Nie wytrzymała jednak upokarzających spotkań z lekarzami, takich samych, z jakimi miała styczność Laura z Against Me! W wieku 24 lat skoczyła z mostu Łazienkowskiego do Wisły. W jednym ze swoich ostatnich postów na Facebooku napisała: „Mam dość tego, że jestem traktowana jak gówno. Mam dość ludzi (psychologów, lekarzy, terapeutów) mówiących mi, że nie mogę być tym, kim jestem, bo wyglądam w nieodpowiedni sposób. Traktujących mnie, jakbym to wszystko wymyśliła i potrzebowała papierów, aby to udowodnić. Przywiązujących większą wagę do tego, jak wyglądam, niż do tego, jak się czuję.” Laura też miała myśli samobójcze, na szczęście udało się je pokonać.

Historia Milo i książka „Trans” pokazują, z jak wielkim niezrozumieniem spotykają się osoby transpłciowe. Bo transpłciowość ciągle jest dla większości ludzi obca, nie potrafią jej zrozumieć. Tymczasem ludzie żyjący w niezgodzie ze swoimi ciałem czują się niesamowicie zagubieni. Nie potrafią odnaleźć swojego „ja”. Tłumacz książki „Trans” zaakcentował to ciągle zmieniającą się narracją. Raz narratorem jest kobieta, raz mężczyzna.

Cała opowieść o przeobrażeniu się Toma w Laurę toczy się w punk rockowym klimacie. Na koncertach, trasach trwających wiele miesięcy, niekończących się imprezach pełnych whisky, browarów, trawy i kresek kokainy.

„Narkotyki i seks pozwalały mi jakoś wytrzymać, ale największą ulgę i ucieczkę od depresji poznałam wtedy, gdy odkryłam punk rocka” – wspomina Laura. I dalej: „Punk był idealnym ujściem dla młodego wyrzutka mieszkającego w Naples. (…) Punk rock stanowił oczyszczający sposób walki z nietolerancją tego miasta – z osiłkami w szkole, którzy mnie bili i wyzywali od pedałów, z Kościołem i Bogiem, który mnie odrzucił i potępił moją duszę oraz z nauczycielami chcącymi wymazać mój indywidualizm”.

Tom postawił więc na punk rocka. Po grze w kilku kapelach, w 1997 r. mając 17 lat nagrał na kasecie pierwsze własne utwory – w pokoju na gitarze akustycznej i basie przy użyciu czterościeżkowego magnetofonu i kilku kradzionych mikrofonów. Okładkę również zaprojektował sam – wyciął i nakleił zdjęcie jeńca wojennego z rękami związanymi z tyłu.

„Na górze nabazgrałam dwa słowa, które wyrażały moje nastoletnie niepokoje; słowa, które miały wytyczyć kierunek kolejnych dwóch dekad mojego życia, nadać ton mojej karierze muzycznej i stać się nierozerwalnie związane z moim nazwiskiem. Nazwałam to nagranie Against Me!”

Książka pokazuje drogę, jako zespół pokonał od własnoręcznego robienia okładek do kasety i nagrywania kawałków w pokoju aż do podpisania kontraktu z wielką wytwórnią.

Od początku tworzeniem większości muzyki i tekstów dla zespołu Against Me! zajmował się właśnie Tom. Po nagraniu pierwszej kasety bardzo szybko zebrał zespół. Zaczęły się pierwsze koncerty dla pustej sali oraz pierwsze trasy. Sypianie na podłodze lub pod gołym niebem, żebranie o pieniądze na jedzenie. Potem przyszedł czas na wydanie płyty w niezależnej wytwórni No Idea Records – „Is reinventing Axl Rose” i od razu zaczęły się zarzuty od punkowej publiki, że porzucają scenę DIY: „Punki mają bardzo szczególne oczekiwania. Wystarczy sugestia, że na swojej sztuce zarabiasz parę groszy, by rzucili się na ciebie z widłami.”

Zespół szybko zwrócił na siebie uwagę Fat Wreck Chords, niezależnej punkowej wytwórni z San Frnacisco, której właścicielem jest Fat Mike, frontman znanej grupy NOFX, a wkrótce potem kapelą zainteresowały się wielkie wytwórnie. Początkowo zespół odrzucał te propozycje, ale w końcu w 2005 uległ i podpisał kontrakt z Sire/Warnerem. Umowa obejmowała nagranie dwóch albumów i opiewała w sumie na aż półtora miliona dolarów!

„Perspektywa dalszego rozwoju Against Me! Miała dla mnie również osobiste konsekwencje. Odkąd byłam trzeźwa, nie mogłam zagłuszać dysforii płciowej narkotykami i alkoholem, pomyślałam więc, że zabiję ją sławą. (…) Miałam żal do punków, że nas za to potępiają. Wreszcie odnieśliśmy sukces. Pragnęłam tego, odkąd jako pięcioletni dzieciak zobaczyłam Madonnę w telewizji, a z powodu małostkowej punkowej polityki znienawidzono mnie za to.”

Niestety, wkrótce sam zespół musiał przyznać, że podpisanie tego kontaktu nie było dobrą decyzją i doprowadziło prawie do rozpadu kapeli. Against Me! grali na największych festiwalach, z gwiazdami jak Green Day czy Rancid, na którym się wychowali, zarabiali na płytach, ich muzyka puszczana była w radiu, ale musieli iść na kompromisy, które ich wykańczały. Grali m.in. na festiwalach stacji radiowych sponsorowanych przez wojsko co dla punków – anarchistów było nie do przetrawienia. Byli rozdarci!

Można powiedzieć, że książka ma podwójnie szczęśliwe zakończenie. Laura nie tylko odważyła się wreszcie zrobić coming out, ale także kolejny album „Transgender Dysphoria Blues” zespół wydał sam, w niezależnej wytwórni założonej przez Laurę – Total Treble. Laura zdecydowała się wreszcie nie iść już na żadne ustępstwa – ani w życiu prywatnym, ani muzycznym.

Jest jeszcze jeden plus tej książki, przynajmniej dla mnie. Zespół Against Me! znałam od dawna, byłam chyba nawet kiedyś na ich na koncercie, ale szczerze mówiąc nigdy się w niego nie wsłuchałam. Dopiero po przeczytaniu książki „Trans” zagłębiłam się w twórczość kapeli. I teraz, piszę tę recenzję, słuchając właśnie Against Me!

Kiedy jest się w trudnym momencie swojego życia, swoista „spowiedź” Laury dodaje siły. Może to zabrzmi banalnie, ale dla mnie historia wokalistki Against Me! jest dowodem na to, że nie można się nigdy w życiu poddawać w dążeniu do bycia sobą i dążeniu do szczęścia. Choćby nie wiem, jakie przeszkody pojawiały się na naszej drodze, choćbyśmy nie wiem, jak bardzo byli osamotnieni na pewnych etapach naszego życia, zawsze, po odniesionej porażce, trzeba się wziąć w garść, otrząsnąć i iść dalej. Często to właśnie dzięki wytrwałości i nie poddawaniu się znów odnajduje się szczęście.

Książka “Trans. Wyznania anarchistki, która zdradziła punk rocka” Laura Jane Grace, Dan Ozzi ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne w 2021 r.

Tłumaczenie:
Rafał Lisowski